Reklama

Real - Legia. Grali jak umieli

Legia przegrała z Realem 1:5 więc sprawa jest jasna. Doszło do tego, że wynik, który w większości innych meczów potraktowano by jako klęskę jednej drużyny przyjęty został - jak się zdążyłem zorientować - jako coś normalnego. A może nawet w kategorii „mogło być gorzej”.

Aktualizacja: 18.10.2016 23:24 Publikacja: 18.10.2016 23:19

Real - Legia. Grali jak umieli

Foto: Fotorzepa/Waldemar Kompala

Tuż przed meczem otrzymałem sympatyczny sms od kibica z Łodzi, wyrażającego głęboką wiarę, że tego wieczora padnie niechlubny rekord, ustanowiony w roku 1992 przez Widzew, który w meczu o Puchar UEFA przegrał wtedy we Frankfurcie z Eintrachtem 0:9. Bądźmy szczerzy, wielu kibiców w podzielonej klubowej Polsce miało taką nadzieję, bo też Legia zapracowała w tym sezonie na votum nieufności.

Cieszę się, że rekord nie padł, wystarczy, że wstydzę się za kibiców Legii, którzy tym razem postanowili zapisać się w pamięci madryckiej policji. Ciekawy jestem czy klub wiedział kto imiennie kupuje bilety na spotkanie w Madrycie. Przydałaby się taka wiedza, żeby wyeliminować z Łazienkowskiej kolejną grupę kibiców cywilizowanych inaczej.

Sam mecz przebiegał przez długie minuty tak, jak się spodziewaliśmy. Ale też Legia przeprowadziła kilka akcji ofensywnych, dobrze o niej świadczących. Grała z najlepszą drużyną Europy, wcześniej czy później musiała przegrać. Nie jest łatwo pilnować Cristiano Ronaldo, Garetha Bale’a czy Karima Benzemę, a przecież z tej trójki tylko Walijczyk strzelił bramkę.

Tyle, że w Realu każdy może to zrobić. Pięć bramek wbiło Legii pięciu zawodników. Wszystkie padły po akcjach, żadna po rzucie wolnym lub rożnym. Czemuś jednak udało się zapobiec. Legia przegrała bo ma słabszych piłkarzy. Różnicę widać było nie tylko w szybkości przeprowadzanych przez Real akcji. Każda strata piłki przez Legię, bez względu na to w jakiej części boiska, stawało się dla Realu początkiem ataku. A legioniści tracili piłkę zdecydowanie zbyt często ponieważ ich technika, która wystarcza na ekstraklasę, w Lidze Mistrzów przypomina analfabetyzm.

Real piłkę pieścił a Legia z nią walczyła. Od niektórych legionistów odbijała się, zwłaszcza kiedy musieli ją opanować mając na plecach obrońcę. Dlatego nasze akcje rwały się po drugim podaniu lub polegały na kopnięciu piłki aby dalej. Gol Bale’a przypominał tego, którego warszawianom wbił w Szczecinie Adam Frączczak. Obrona popełniła identyczne błędy. Piąta bramka padła po stracie piłki przez Michała Kucharczyka na połowie Hiszpanów.

Reklama
Reklama

Obrona Legii walczyła jak mogła. Jeśli ktoś na stadionie nie wiedział, że Tomasz Jodłowiec gra w reprezentacji Polski, to by nie uwierzył. Guilherme, niewątpliwie waleczny, przypominał jednak w starciach fizycznych bezradnego harcerza. Tylko Miroslav Radović prezentował się jak piłkarz na europejskim poziomie, co też świadczy o sytuacji w Legii. Jacek Magiera jest na dobrej drodze do jej poprawy, chociaż raczej nie w Lidze Mistrzów.

Piłka nożna
Legenda japońskiego futbolu rozegra swój 41 sezon w zawodowej piłce
Materiał Promocyjny
Bankowe konsorcjum z Bankiem Pekao doda gazu polskiej energetyce
Piłka nożna
Mundial na horyzoncie. Piłkarze reprezentacji Polski nie chcą utknąć na ławce rezerwowych
Piłka nożna
Trzech Polaków w Porto? 17-letni talent z Jagiellonii może pobić rekord Ekstraklasy
Piłka nożna
Harry Kane osobowością roku. Rekord Roberta Lewandowskiego zagrożony
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Piłka nożna
Łukasz Tomczyk. Nowy trener Rakowa jak atrakcyjna sąsiadka
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama