Tomasz Majewski: Świat jest podzielony

Czekam, aż ktoś dostrzeże, że igrzyska w Paryżu na obecności Rosjan tylko stracą – mówi dwukrotny mistrz olimpijski w pchnięciu kulą Tomasz Majewski.

Publikacja: 02.03.2023 03:00

Tomasz Majewski

Tomasz Majewski

Foto: PAP/Leszek Szymański

Czy Rosjanie i Białorusini wystąpią na igrzyskach w Paryżu?

Mam nadzieję, że ich nie będzie. Sam jestem przeciwko występowi Rosjan i Białorusinów na igrzyskach, ale nie mam żadnego przełożenia na Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Chciałbym wiedzieć, kto ma. Jedno jest pewne: nie będzie w Paryżu tamtejszych lekkoatletów.

Czytaj więcej

Armand Duplantis jak gwiazda rocka

Świat sportu jest w ich sprawie podzielony?

Stanowisko środowiska lekkoatletycznego jest jasne, ale w innych dyscyplinach różnie układają się mapy interesów i strefy wpływów. Obawiam się, że wojna w Ukrainie – choć nam nigdy nie spowszednieje – niebawem stanie się dla reszty świata codziennością i dla wielu powrót Rosjan oraz Białorusinów przestanie być czymś nadzwyczajnym. Najwięksi gracze muszą powiedzieć: „Nie”. Czekam na zdecydowane stanowisko Amerykanów, nie liczę za to na Francuzów. Może wreszcie komuś wyjdzie w badaniach marketingowych, że igrzyska na obecności Rosjan tylko stracą i wówczas głos zabiorą sponsorzy? Zobaczymy. Nie spodziewam się za to żadnych zmian w samym MKOl.

Dlaczego?

Pamiętam, jak gościłem kiedyś na zjeździe światowej federacji lekkoatletycznej, działającej jeszcze pod szyldem IAAF. Byliśmy na kolacji. Jesteśmy wielką federacją, mamy więcej członków niż Organizacja Narodów Zjednoczonych, ale okazało się, że z 200 obecnych znam może 20. To nie byli ludzie ze środowiska, dominowali politycy. Podobnie jest w wielu innych sportowych organizacjach, także w MKOl. Nie tworzą ich ludzie sportu.

Mówimy o działaczach, a co o powrocie Rosjan i Białorusinów sądzą sami sportowcy?

To zależy od kraju i dyscypliny. Sytuacja w naszym sporcie jest o tyle jasna, że przez lata dyskwalifikacji za doping zdążyliśmy się do nieobecności Rosjan przyzwyczaić. Nikomu ich nie brakuje. Niewiele federacji jest jednak gotowych na ich wyrzucenie, utratę finansowania. Naszym głównym sponsorem, zanim Rosjanie zostali zdyskwalifikowani za doping, był bank VTB. Światowa federacja nigdy tej dziury budżetowej nie załatała. World Athletics nie jest dziś wcale bogatą organizacją, a dużo wydaje.

Zdecydowane stanowisko wobec Rosjan to także efekt nowej narracji i próby zerwania z dopingową oraz korupcyjną przeszłością, którą symbolizował poprzedni prezes Lamine Diack?

Trochę tak, ale obecny szef Sebastian Coe podkreśla przede wszystkim, że chce być po dobrej stronie historii. To pokazuje, jak dużo w międzynarodowych federacjach zależy od tego, kto stoi na ich czele. Nam jest łatwiej, bo już wcześniej przez proces wyrzucenia Rosjan przeszliśmy. Pieniędzy jest mniej, ale poziom sportowy pozostał wysoki, a chętnych do organizacji imprez nie brakuje.

Coe może być następcą Thomasa Bacha w roli przewodniczącego MKOl czy to raczej plotka wykreowana przez sprzyjające mu anglosaskie media?

Dlaczego nie? Takie pogłoski obiły mi się o uszy. Kibicuję mu jako lekkoatleta. Kadencja Coe’a w World Athletics kiedyś się skończy i rola przewodniczącego MKOl byłaby ukoronowaniem jego kariery. Bach okazał się słabym przywódcą. To, co robi i mówi, jest bardzo złe dla sportu – przede wszystkim olimpijskiego. Federacje, zwłaszcza te największe, potrzebują właściwego zarządzania przez ludzi na poziomie. Prezesura Coe’a jest dla naszego sportu bardzo dobra. Wolę przywódcę, który mówi jasno i jest twardy, niż kogoś, kto próbuje za wszelką cenę wszystkim dogodzić.

Dlaczego World Athletics jest dobrze zarządzana?

Coe porządkuje system zawodów. Kalendarz lekkoatletyczny jest podobny do tenisowego, ale kiedyś panowała w nim duża dowolność. Widzimy też, jak postępuje umiędzynarodowienie naszego sportu. To już nie tylko Europa, USA i Azja, na scenie pojawia się coraz więcej krajów. Poziom też jest wysoki, kolejne imprezy się udają. Przetrwaliśmy pandemię. Wiadomo, że zawsze mogłoby być więcej pieniędzy, ale kiedyś było ich po prostu więcej w całym systemie. Dziś jesteśmy w okresie przejściowym. Walczymy o swoją pozycję, podobnie jak inne sporty. Rośniemy, szukamy gwiazd.

Nowego Usaina Bolta?

Nikt nie będzie nowym Boltem. Sztucznie go nie wykreujemy, choć bywały takie próby. Musimy czekać na kolejną tak magnetyczną postać, która będzie w stanie pociągnąć całą dyscyplinę. Kimś takim pod względem sportowym jest tyczkarz Mondo Duplantis, który bije rekordy świata, ale nie ma osobowości showmana.

Jak duży wpływ ma na lekką atletykę wyścig technologiczny, który rozpoczęli producenci butów?

Buty to nie wszystko, choć ich rozwój także wskazuje na wzrost zainteresowania. Moja konkurencja, czyli pchnięcie kulą, to przykład rywalizacji, w której technologia nie odgrywa żadnej roli, a jednak niesamowicie się rozwija. Poziom sportowy jest imponujący, liderzy osiągają najlepsze wyniki od lat. To dowodzi, że ludzie po prostu trenują coraz lepiej i coraz mądrzej. Pchnięcie kulą pokazuje, jakie rezerwy wciąż tkwią w samym człowieku.

Gdzie na lekkoatletycznej mapie świata jest dziś Polska?

Jesteśmy rynkiem wschodzącym, który w ostatnich latach stał się naprawdę ważny. Nakłady na lekką atletykę wzrosły. Są kraje i firmy zainteresowane jej rozwojem. Mowa nie tylko o Polsce czy Węgrzech, które zorganizują kolejne letnie mistrzostwa świata. Rosną także Francja czy Włochy.

Za chwilę zaczynają się halowe mistrzostwa Europy w Stambule. Lista nieobecnych jest długa. To dowód, że rywalizacja pod dachem to wciąż zawody drugiej kategorii?

Halowe mistrzostwa Europy są wydarzeniem drugiej kategorii, najmniej ważnym w kalendarzu wielkich imprez. Sam w trakcie kariery najchętniej je odpuszczałem. Pamiętajmy też, że jesteśmy półtora roku przed igrzyskami olimpijskimi, za chwilę czekają nas mistrzostwa świata, a w poprzednim sezonie mieliśmy dwie wielkie imprezy. To ma znaczenie.

Naszą reprezentację czeka przegląd kadr?

Nie stawiałbym sprawy w ten sposób. Dla niektórych lekkoatletów to szansa, żeby zaistnieć. Dla innych – kolejna wielka impreza. Naszą reprezentację zweryfikuje lato. Wiele konkurencji, w których się liczymy, odbywa się tylko na stadionie. Najbliższe mistrzostwa świata pokażą, w jakim miejscu jesteśmy przed igrzyskami w Paryżu. Teraz kilka osób dostanie okazję, aby się pokazać. Dla niektórych będzie to kolejny krok w karierze, a dla innych – może ostatnia szansa.

Jakie mamy nadzieje?

Kilka osób przygotowało fajną dyspozycję, ale nie mamy wygórowanych oczekiwań. Widać, że w formie jest Sofia Ennaoui. Do tego Adrianna Sułek, Ewa Swoboda, Anna Kiełbasińska, sztafeta kobiet. Może Michał Rozmys, Jakub Szymański albo Dominik Kopeć sprawią niespodziankę. Zobaczymy, co z tego wyjdzie, a później przestawiamy się na myślenie o sezonie letnim. Czasu do igrzysk zostało niewiele.

Rok temu zdobyliśmy na mistrzostwach świata cztery medale, choć w 2015 i 2017 roku było po ich osiem, a w 2019 – sześć. To powód do niepokoju?

Nie, bo wciąż mamy dopływ ludzi z potencjałem, a w sporcie kontynuacja jest najważniejsza. Są dzieciaki, które mogą mieć w przyszłości świetne kariery. Trzeba tylko z nimi spokojnie pracować.

HALOWE MISTRZOSTWA EUROPY W STAMBULE

Potencjalnie najważniejsze polskie finały – czas polski

Piątek

18.40 1500 m mężczyzn
(Michał Rozmys)

19.05 800 m do pięcioboju kobiet
(Adrianna Sułek)

19.45 60 m kobiet
(Ewa Swoboda)

Sobota

18.00 1500 m kobiet
(Sofia Ennaoui)

18.30 400 m kobiet
(Anna Kiełbasińska)

18.55 60 m mężczyzn
(Dominik Kopeć)

Niedziela

17.18 skok o tyczce mężczyzn
(Piotr Lisek)

17.25 sztafeta 4x400 m kobiet
(Polska)

19.05 60 m ppł mężczyzn
(Jakub Szymański)

Czy Rosjanie i Białorusini wystąpią na igrzyskach w Paryżu?

Mam nadzieję, że ich nie będzie. Sam jestem przeciwko występowi Rosjan i Białorusinów na igrzyskach, ale nie mam żadnego przełożenia na Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Chciałbym wiedzieć, kto ma. Jedno jest pewne: nie będzie w Paryżu tamtejszych lekkoatletów.

Pozostało 95% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Lekkoatletyka
Memoriał Ireny Szewińskiej. Natalia Kaczmarek i Paweł Fajdek błyszczą formą
Lekkoatletyka
Memoriał Ireny Szewińskiej. Gwiazdy wystąpią w Bydgoszczy
Lekkoatletyka
Lekkoatletyka. Najgorsze mistrzostwa Europy od 12 lat
Lekkoatletyka
Rekord Polski Natalii Kaczmarek. Nastała nowa epoka w polskiej lekkoatletyce
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Lekkoatletyka
Natalia Kaczmarek: Nogi zaczęły się kręcić
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży