Szef federacji lekkoatletycznej Ukrainy: Bubka siedzi cicho

– Wielu rosyjskich sportowców to żołnierze, a żołnierze to mordercy. Nie mogą jechać na igrzyska – mówi Jewhen Pronin, szef federacji lekkoatletycznej Ukrainy.

Publikacja: 07.02.2023 03:00

Jewhen Pronin, szef federacji lekkoatletycznej Ukrainy

Jewhen Pronin, szef federacji lekkoatletycznej Ukrainy

Foto: archiwum prywatne

Czy Międzynarodowy Komitet Olimpijski pozwoli Rosjanom i Białorusinom na udział w kwalifikacjach do igrzysk, a później na start w Paryżu?

Szef MKOl Thomas Bach sonduje nastroje i próbuje wybadać opinię publiczną, wypatrując stanowiska Amerykanów, Chińczyków oraz największych państw europejskich. Jeśli wszyscy będą cicho, to na pewno spróbuje Rosjan i Białorusinów dopuścić. Bardzo dużo zależy od Ukraińskiego Komitetu Olimpijskiego. Musimy zbudować szeroką koalicję przeciwko powrotowi Rosjan i Białorusinów do świata sportu, tylko wówczas mamy szanse. Obecnie jej jednak nie widzę.

Dlaczego?

Brakuje reakcji i odpowiedniego działania ze strony władz naszego komitetu olimpijskiego. Ostatnie spotkanie zakończyło się wnioskiem, że musimy pisać listy: do federacji, do rządów. To za mało! Nawet na naszej stronie internetowej nie ma zbyt wielu informacji. Musimy robić znacznie więcej, angażować gwiazdy naszego sportu: Ołeksandra Usyka, Andrija Szewczenkę, Siergieja Bubkę. Ten ostatni jest jednak cicho. Tak samo jak Walerij Borzow, a obaj są przecież członkami MKOl-u. Powinni robić więcej.

archiwum prywatne

Skąd ta bierność Bubki, najwybitniejszego tyczkarza w historii, a dziś szefa Komitetu Olimpijskiego Ukrainy?

To chyba kwestia mentalności. Bubka wychowywał się w Związku Radzieckim i od początku wojny nie chce mówić o niej wprost, do dziś unika zabierania głosu. Zawsze miał dobre relacje z rosyjskim sportem. Dziś nie jest już jednak sportowcem, został oficjelem i nadszedł czas, kiedy powinien pokazać swoją pozycję. Niestety, nic w tej sprawie nie robi.

Czujecie wsparcie innych organizacji?

Szef World Athletics Sebastian Coe przysłał mi długi list. Zapewnił, że wspiera Ukrainę, jest w kontakcie z MKOl-em i jego zdaniem niemożliwy jest powrót Rosjan oraz Białorusinów do sportu, póki trwa wojna. Stanowisko światowych władz lekkoatletycznych jest więc jasne, podobnie jak europejskich. Brałem ostatnio udział w spotkaniu w Tallinie i wiem, że wspierają nas kraje bałtyckie. Tamtejsi działacze nie widzą dziś możliwości powrotu Rosjan oraz Białorusinów do międzynarodowej rywalizacji. Są po naszej stronie.

archiwum prywatne

Mówimy o federacjach sportowych, głównie lekkoatletycznych, a co z rządami?

Mam wrażenie, że wiele z nich dziś o sporcie nie myśli. Trudno się dziwić. Dla władz krajów, dla szefów rządów ważniejsze jest militarne wsparcie dla Ukrainy. Dostajemy broń, wyposażenie. Mamy na tym polu wsparcie. Sport jest na dalszym planie. Kiedy sam próbowałem w mediach społecznościowych o nim opowiadać, nie brakowało żołnierzy, którzy pisali do mnie: „O czym ty mówisz, to nas dziś nie interesuje”.

Bojkot igrzysk, w których wezmą udział Rosjanie i Białorusini, to z waszej strony realna groźba?

Zadałem to pytanie ukraińskim lekkoatletom. Chciałem poznać ich zdanie na temat tego, co powinniśmy zrobić. Trzy czwarte opowiedziało się za bojkotem.

Ilu ukraińskich sportowców zginęło na froncie?

Ponad 220 zawodników i trenerów. Ta liczba rośnie, codziennie słyszymy o kolejnych. Niedawno dowiedzieliśmy się, że ktoś stracił życie w Bachmucie. Wcześniej zginął nasz 22-letni dziesięcioboista Wołodymyr Androszczuk. Wiem o co najmniej trzech lekkoatletach, którzy trafili do niewoli. Proponowaliśmy ich wymianę na rosyjskich więźniów, ale druga strona nie chciała się zgodzić.

Pojedziecie w marcu na halowe mistrzostwa świata do Stambułu, aby dać świadectwo, że Ukraina wciąż jest i walczy?

Wyślemy tam 45–50 sportowców, zorganizujemy też dużą konferencję prasową. To wszystko jest bardzo ważne, także dla naszych żołnierzy. Ostatnio dużo jest w Ukrainie złych wieści z frontu, ginie coraz więcej ludzi. Dla wielu sport w takiej sytuacji nie ma znaczenia, i to naturalne, ale docierają do mnie także głosy: „Pokażcie nam, jak nasi wygrywają! Chcemy sukcesów, chcemy dobrych wieści”. Chodzi o morale.

Na czym polega dziś pana praca?

Jako osoba pełniąca funkcję prezesa muszę być też menedżerem: reprezentować naszą federację na światowej arenie, kontaktować się ze sponsorami, zbierać pieniądze. Odbywam dużo spotkań, także w Warszawie. Staramy się zapewnić naszym sportowcom dobre warunki do treningów. Sezon halowy się rozpoczął, więc większość jest rozsiana po Europie, Julia Lewczenko oraz Iryna Heraszczenko (obie skaczą wzwyż – przyp. red.) trenują w Kijowie. Rola prezesa to jednak nie wszystko. Jestem także partnerem w kancelarii adwokackiej i żołnierzem ukraińskich sił zbrojnych.

Jest pan praktykującym prawnikiem?

Nie do końca, bo w momencie wybuchu wojny przekazałem obowiązki. Ukończyłem jednak prawo na najlepszym wydziale w Ukrainie i już właściwie kolejnego dnia założyliśmy z kolegami firmę. Miałem wówczas 22 lata, działamy już od dziesięciu. Prowadziliśmy dużo ważnych spraw, także międzynarodowych. Moja kariera rozwijała się naprawdę dobrze.

Pamięta pan pierwszy dzień inwazji?

Spałem, obudził mnie telefon od matki. Prosiła, żebym wyjechał z Kijowa. Kiedy powiedziałem, że zostaję, zaczęła płakać. Mówiła: „Kazałam ci przecież uciekać, a teraz Putin ogłosił, że zaczyna wojnę”. Pamiętam też płacz mojej dziewczyny. Dźwięk alarmu bombowego. Był moment, kiedy Rosjanie byli dziesięć minut od naszego domu. Wziąłem broń. Zebrałem chłopaków i ruszyliśmy do tańca.

archiwum prywatne

Co to znaczy?

Latałem przed wojną dronami dla zabawy i zapytałem przełożonego, czy to mogłoby się przydać. Zebrałem więc moich przyjaciół: trzech prawników, dwóch informatyków, architekta. Wiedziałem, że są bystrzy i sobie poradzą. Siedem pierwszych miesięcy wojny spędziłem na froncie. Wracałem do Kijowa tylko za pozwoleniem, kiedy musiałem jechać na zawody albo zająć się sprawami federacji. Dziś jestem na froncie dwa dni w tygodniu.

Co pan dokładnie robi?

Mam konkretny grafik, listę zadań. Muszę na przykład lecieć do Bachmutu, wykonać rekonesans i wskazać artylerii najnowsze informacje o pozycjach wroga. Czasem nasze drony transportują bomby albo miny. Nie mogę opowiadać o szczegółach. Czasem pocisk chybia, czasem od jednego może zginąć kilku–kilkunastu wrogów. Nie zabijamy ludzi, tylko rosyjskich żołnierzy. Oni mordują starszych, dzieci. Nie patrzę na nich jak na ludzi.

Co się stało z pana rodziną?

Są bezpieczni w niewielkim miasteczku w centrum Ukrainy. Takie miejsca nie interesują Rosjan – nie ma tam fabryk ani obiektów wojskowych. Moja narzeczona Ramina Eshakzai jest zazwyczaj ze mną. To dziennikarka, jej kanał na YouTubie ma ponad milion obserwujących. Teraz jest w Bachmucie i przygotowuje reportaż o tym, co się tam dzieje.

Co będzie dalej?

Czekamy na początek kwietnia. Warunki atmosferyczne i grząska ziemia utrudniają aktywny kontratak. Chcemy wyzwalać kolejne, kluczowe regiony. Wierzę, że wiosną czeka nas wielka walka.

Jak w takiej sytuacji myśleć o sporcie?

Kiedy trwa wojna, nie możesz tylko siedzieć i płakać. To sytuacja, która daje możliwości, bo patrzy na nas cały świat. Kwestia Rosjan oraz Białorusinów na igrzyskach jest bardzo ważna, dopuszczenie do sportowej rywalizacji byłoby dla nich biletem do normalnego życia. Musimy to powstrzymać. Wielu rosyjskich sportowców to przecież żołnierze, zawodnicy klubów wojskowych. A rosyjscy żołnierze to mordercy. Nie możemy pozwolić, żeby pojechali na igrzyska.

archiwum prywatne

Czy Międzynarodowy Komitet Olimpijski pozwoli Rosjanom i Białorusinom na udział w kwalifikacjach do igrzysk, a później na start w Paryżu?

Szef MKOl Thomas Bach sonduje nastroje i próbuje wybadać opinię publiczną, wypatrując stanowiska Amerykanów, Chińczyków oraz największych państw europejskich. Jeśli wszyscy będą cicho, to na pewno spróbuje Rosjan i Białorusinów dopuścić. Bardzo dużo zależy od Ukraińskiego Komitetu Olimpijskiego. Musimy zbudować szeroką koalicję przeciwko powrotowi Rosjan i Białorusinów do świata sportu, tylko wówczas mamy szanse. Obecnie jej jednak nie widzę.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Lekkoatletyka
Memoriał Ireny Szewińskiej. Natalia Kaczmarek i Paweł Fajdek błyszczą formą
Lekkoatletyka
Memoriał Ireny Szewińskiej. Gwiazdy wystąpią w Bydgoszczy
Lekkoatletyka
Lekkoatletyka. Najgorsze mistrzostwa Europy od 12 lat
Lekkoatletyka
Rekord Polski Natalii Kaczmarek. Nastała nowa epoka w polskiej lekkoatletyce
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Lekkoatletyka
Natalia Kaczmarek: Nogi zaczęły się kręcić
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży