- Bolały mnie dwugłowy, podkolanowy, biodro, potem ręka, właściwie wszystko… Zaczęłam potykać się na własne nogi. Stan zapalny nie zszedł mi jeszcze po ostatnim wyścigu. Mam nadzieję, że niczego nie zerwałam. Teraz bardzo cierpię, ale jestem też szczęśliwa. Już jeden medal byłby wystarczający. Spełniłam marzenia, chyba wyczerpałam limit. To drugie podium to szczyt szczytów - mówi Zdziebło.
Jeśli złoty medal olimpijski, który zdobył w Tokio Dawid Tomala, wyleczył ją z kompleksów, to ten srebrny wywalczony w Eugene wyposażył naszą chodziarkę w sportową bezczelność, przynależną tylko najlepszym niezachwianą pewność siebie.