- Spodziewaliśmy się takiej decyzji, ale jej nie akceptujemy. Będziemy walczyć o naszych sportowców - zapowiedział Mutko. - Ta decyzja nie jest dla mnie zrozumiała. To naruszenie praw człowieka i zamierzam z tym iść do sądu - oznajmiła dwukrotna mistrzyni olimpijska w skoku o tyczce Jelena Isinbajewa.
Szef IAAF Sebastian Coe potwierdził zawieszenie rosyjskich lekkoatletów, ale nie wykluczył jednoznacznie ich udziału w sierpniowych igrzyskach. - Pojedynczy zawodnicy, którzy udowodnią, że nie brali dopingu, będą mogli wystąpić pod olimpijską flagą - powiedział.
To jedna z ważniejszych w historii decyzji IAAF. O losie rosyjskich lekkoatletów zadecydować miało 24 z 27 członków Rady IAAF. Do Wiednia nie przyleciał bowiem Nawaf Bin Mohammed Al Saud z Arabii Saudyjskiej, który w tym czasie ma ślub córki oraz zawieszony Kenijczyk David Okeyo. A wykluczony z głosowania został Rosjanin Michaił Butow.
Głównym punktem posiedzenia był raport Norwega Rune Andersena, szefa specjalnej komisji nadzorującej reformy rosyjskiego systemu antydopingowego. To właśnie on rekomendował utrzymanie zawieszenia Rosjan. Coe pozostawił jednak furtkę poszczególnym lekkoatletom. - Jeśli zawodnik udowodni, że nie brał dopingu, będzie mógł wystąpić pod olimpijską flagą. O tym chciałbym jeszcze porozmawiać z przedstawicielami MKOl. Spotkanie zaplanowane jest na wtorek w Lozannie - powiedział Brytyjczyk. Andersen podkreślił jednocześnie: - Żaden lekkoatleta nie wystąpi w Rio pod rosyjską flagą.
Coe zapewnił, że decyzja nie miała żadnego politycznego tła. - Głosowało 24 członków Rady IAAF, którzy pochodzą z różnych stron świata. Decyzja była jednomyślna - zaznaczył.