Tylko dla naprawdę dorosłych

Lekkoatletyczne mistrzostwa Europy. Grzegorz Sudoł doszedł do srebrnego medalu na 50 km, Anita Włodarczyk dorzuciła młotem do brązu.

Aktualizacja: 31.07.2010 09:42 Publikacja: 31.07.2010 03:27

Tylko dla naprawdę dorosłych

Foto: ROL

Grzegorz Sudoł był czwarty w mistrzostwach świata w Berlinie, dziewiąty na igrzyskach w Pekinie. Wcześniej los i sędziowie go nie rozpieszczali, zresztą starty w latach długiej dominacji Roberta Korzeniowskiego od każdego chodziarza wymagały hartu ducha i wiary w lepszą przyszłość.

Otrzymał swoją pierwszą wielką nagrodę dopiero w Barcelonie, na tym samym stadionie, na którym podczas igrzysk w 1992 roku Korzeniowski szedł po srebro i został zdyskwalifikowany w bramie. Grzegorz Sudoł wywalczył swój medal według najlepszych zasad sztuki chodziarskiej: prawidłowo ocenił siłę obrońcy tytułu Francuza Yohanna Diniza i doskonale wyważył własne tempo.

Chodziarze zaczęli pracę wczesnym rankiem, bo nawet chmurne dni w Barcelonie wydają się gorące. Po mokrym asfalcie pierwszy gnał od początku Diniz. Po kilometrze miał pół minuty przewagi. Za Francuzem dość szybko uformowała się grupa z Sudołem, dwoma Rosjanami: młodym Siergiejem Bakulinem, mistrzem świata Siergiejem Kirdiapkinem i mistrzem olimpijskim Aleksem Schwazerem z Włoch.

Powoli odpadali mniej wytrwali, Polak szedł między drugim i piątym miejscem, spokojnie kontrolując sytuację. Pierwszym z wielkich, który miał kłopoty, był Schwazer, wicemistrz na 20 km. Po krótkiej wizycie w toalecie ambitnie wrócił do grupy. Po nim zdrowie stracił Kirdriapkin i zakończył chód w rękach lekarzy. Kilkanaście kilometrów przed metą Schwazera dopadły skurcze, zaczął kuleć, masować łydki, rywale nie poczekali, wręcz przeciwnie. Diniz osiągnąwszy dwie minuty przewagi zaczął oszczędzać siły, okładać głowę lodem i sprawdzać tętno. Widać było, że Korzeniowski nauczył przed laty jego i innych dbałości o szczegóły, także o czapkę z pojemnikiem na lód.

Lider pozycję miał komfortową, na krótkiej pętli widział prawie wszystko, raz nie zauważył wystającego krawężnika i padł na jezdnię. Strach Francuzów był krótki, ich mistrz szybko się podniósł i ruszył dalej. Za sobą miał już tylko dwóch groźnych rywali: Sudoła i Bakulina. Rosjanin przegrał walkę o srebro, gdyż za bardzo uwierzył w siebie, szarpnął, oderwał się od Polaka i zaczął gonić Diniza. Kara przyszła szybko, po paru kilometrach oglądał plecy Grzegorza Sudoła, który równym tempem sunął po srebro. Robert Korzeniowski stał z boku i krzyczał, wiedział, że będzie dobrze.

Diniz długo całował asfalt, Sudoł długo ściskał Diniza, a potem jeszcze dłużej dzielił się swoją radością z innymi. Chód na 50 km pozostaje domeną mężczyzn dojrzałych, mistrz ma 32 lata, tyle samo wicemistrz, oraz czwarty Irlandczyk Robert Heffernan. Piąty był 41-letni Hiszpan Jesus Angel Garcia, tylko Bakulin to młodzik – 24 lata, jeszcze za wcześnie, by wygrywał w sporcie dla naprawdę dorosłych mężczyzn.

Młociarki zaczęły rzucać w chwili, gdy stadion szalał, bo Marta Dominguez biegła po pierwszy hiszpański medal, na 3000 m z przeszkodami. Krzyk był duży, ale Tatianie Łysenko nie przeszkodził, Rosjanka zaczęła od próby na odległość prawie 75 m, Niemka Betty Heidler po chwili odebrała jej prowadzenie. Anita Włodarczyk wystartowała skromniej – dwa razy ponad 73 metry, w sam raz tyle, by nie bać się o trzecie miejsce.

Polka podbiegła do trenera i zaczęła żwawiej się ruszać po stadionie. Po piątej próbie tupnęła ze złości nogą, młot zawadził o siatkę, potem mówiła, że szkoda, a ruda Niemka machnęła jak na paradzie – 76,38 i już pozowała do zwycięskich zdjęć. Ostatni rzut Anity niczego nie zmienił, choć był najdłuższy – 73,56. Uśmiechnięta niemiecka mistrzyni grzecznie ucałowała Polkę i było po konkursie. Trzeba czekać na pełne wyleczenie pleców rekordzistki świata, ale to chwilę musi potrwać. Dla niecierpliwych jest weekend kończący mistrzostwa w Barcelonie. Medale jeszcze będą. W sobotę kulą pcha Tomasz Majewski, a w niedzielę dyskiem rzuca Piotr Małachowski.

[i]- Krzysztof Rawa z Barcelony[/i]

[ramka]Grzegorz Sudoł, wicemistrz Europy

Kilkanaście kilometrów przed metą – gdy doszedłem mojego kolegę Irlandczyka Griffina – miałem za wysokie tętno, 173 uderzenia na minutę. Było za daleko do mety, by iść tak szybko, znam swój organizm, jeszcze 40 minut i odcięłoby mi prąd. Poprosiłem Irlandczyka, by chwilę poprowadził, równo i spokojnie, bym się trochę uspokoił. Gdy tętno spadło do 169, obawy zniknęły. Dopiero 7 – 8 km przed metą mogłem sobie pozwolić na przyspieszenie do 176 – 178 uderzeń. Jak dochodzi się do 45. kilometra, to wszystkim jest już ciężko. Gdy na 8 km przed metą zobaczyłem, że Rosjanin ma podobne problemy jak ja, minąłem go, a potem wystarczyło utrzymać rytm. Kondycji nie zabrakło, może tylko na 3 km przed metą nogi zrobiły się trochę cięższe.

Nie poszedłem na 20 km, choć miałem trzeci czas w Europie. Pięćdziesiątka na razie lepiej mi wychodzi, na mistrzostwach świata i igrzyskach pozostanę przy niej, ale będę też chodzić na 20 km. Wstałem o 4.15. Zrobiłem krótki spacer, kilkaset metrów. Z reguły robię rano ok. 1,5 km, ale deszcz mnie wystraszył, stwierdziłem, że jeszcze się nachodzę. Potem było 7 minut rozciągania, spojrzałem, jaka jest pogoda, wilgotność, ile przygotować picia. Zjadłem śniadanie, dwie bułki z dżemem plus herbata. Przed szóstą rano byłem już przy autobusie na zawody.

Jestem optymistą, mam 32 lata, wchodzę w najlepszy wiek dla chodziarza.

k.r.[/ramka]

[ramka]Anita Włodarczyk, brązowa medalistka

Jak na niedawny stan mego zdrowia, nie wyszło najgorzej. Wiele więcej nie mogłam zrobić. Heidler i Łysenko były dobrze przygotowane. W pierwszych rzutach brakowało mi ostatniego udanego obrotu. Potem starałam się zmobilizować, troszkę się poprawiłam. Trener nie podpowiadał mi wiele, bo wielkich błędów nie robiłam, po prostu zwracał uwagę na pewne niedociągnięcia w różnych fazach prób.

Oczywiście, że medal mnie cieszy, przecież niedawno nie było pewne, że wystartuję w mistrzostwach. Jeszcze nie kończę sezonu, jeszcze powalczę w dwóch mityngach zaliczanych do challenge’u rzutu młotem. Jestem w nim liderką, chcę obronić tę pozycję.

Leczenie pleców dokończę tak jak zaczęłam, a jak skończy się sezon, będziemy się uczyli od podstaw nowej techniki dźwigania ciężarów. Zacznę od zabawy sztangą. Wszystko po to, by ten problem z dyskiem już nigdy więcej się nie powtórzył.

Nie wierzę w magię liczb, choć urodziłam się 8 sierpnia, rzucałam kulą nr 8 i zjadłam 8 jajek na śniadanie. Przecież mogłam być ósma.

k.r.[/ramka]

[ramka]Grzegorz Sudoł, urodzony 28 sierpnia 1978 roku w Nowej Dębie. Srebro mistrzostw Europy w Barcelonie to jego pierwszy medal na wielkiej imprezie. Rok temu na mistrzostwach świata w Berlinie był czwarty na 50 km. Igrzyska w Atenach zakończył na siódmym miejscu, a w Pekinie na dziewiątym. Trzykrotny mistrz Polski na 50 km (2002, 2007, 2008), dwa razy zdobywał tytuł na 20 km (2008, 2009)[/ramka]

[ramka]podium i okolice

Chód, 50 km M: 1. Y. Diniz (Francja) 3:40,37; 2. G. Sudoł (Polska) 3:42.24 (rek. życiowy); 3. S. Bakulin (Rosja) 3:43.26;... 8. Ł. Nowak 3: 51.31; A. Brzozowski (obaj Polska) nie ukończył.

Młot K: 1. B. Heidler (Niemcy) 76,38;

2. T. Łysenko (Rosja) 75,65; 3. A. Włodarczyk (Polska) 73,56.

200 m M: 1. Ch. Lemaitre (Francja) 20,37; 2. Ch. Malcolm (W. Brytania) 20,38; 3. M. Mbandjock (Francja) 20,42.

400 m K: 1. T. Firowa 49,89; 2. K. Ustałowa 49,92; 3. A. Kriwoszapka (wszystkie Rosja) 50,10.

110 m ppł.: 1. A. Turner (W. Brytania) 13,28; 2. G. Darien (Francja) 13,34;

3. D. Kiss (Węgry) 13,39; ... 5. A. Noga (Polska) 13,44.

3000 m z prz. K: 1. J. Zarudniewa (Rosja) 9.17,57; 2. M. Dominguez (Hiszpania) 9.17,74; 3. L. Charłamowa 9.29,82; ... 5. W. Frankiewicz 9.34,13; 10. K. Kowalska (obie Polska) 9.42,47.

400 m M: 1. K. Borlee (Belgia) 45,08;

2. M. Bingham 45,23; 3. M. Rooney (obaj W. Brytania) 45,23; ... 8. K. Kozłowski (Polska) 46,07.

400 m ppł. K: 1. N. Antiuch (Rosja) 52,92 (rek. ME); 2. W. Stambołowa

(Bułgaria) 53,82; 3. P. Shakes-Drayton (W. Brytania) 54,18.

800 m K: 1. M. Sawinowa (Rosja) 1.58,22; 2. Y. Hak (Holandia) 1.58,85;

3. J. Meadows (W. Brytania) 1.59,39.

1500 m M: 1. A. Casado (Hiszpania) 3.42,74; 2. C. Schlangen (Niemcy) 3.43,52; 3. M. Olmedo (Hiszpania) 3.43,54; ... 8. M. Demczyszak (Polska) 3.44,42.

Tyczka K: 1. S. Fieofanowa (Rosja) 4,75; 2. S. Spiegelburg 4,65; 3. L. Ryzih (obie Niemcy) 4,65.

Startowali Polacy

100 m ppł. – el.: J. Kocielnik 13,25 (półfinał)

7-bój: K. Tymińska 100 m ppł. 13,54 (rek. życiowy, 1044 pkt.); wzwyż 1,74 (903); kula 14,08 (799); 200 m 23,77 (1003); po 4 konk.: 5. miejsce (3749)

Kula M – el.: T. Majewski 20,36; J. Giża 19,69 (obaj finał)

3000 m z prz. M – el.: T. Szymkowiak 8.30,02 (finał); H. Prokop 8.32,77 (odpadł)

200 m K – el.: M. Jeschke 23,60; W. Wedler 23,62; E. Ptak 23,66 (wszystkie półfinał); 1/2 finału: W. Wedler 23,30; M. Jeschke 23,36; E. Ptak 23,48 (wszystkie odpadły)

110 m ppł. – 1/2 finału: A. Noga 13,53 (finał); D. Bochenek 14,13 (odpadł)

1500 m K – el.: S. Ejdys 4.05,76 (finał); R. Pliś 4.07,20 (odpadła)

Weekend w Barcelonie

Sobota

10.05 Maraton K – finał (K. Jarzyńska)

10.10 Rzut dyskiem M – el.

(P. Czajkowski, P. Małachowski)

10.15 4x100 m M – el. (Polska)

10.45 4x100 m K – el. (Polska)

11.20 4x400 m M – el. (Polska)

11.50 4x400 m K – el. (Polska)

18.00 Tyczka M – finał (Ł. Michalski,

P. Czerwiński, M. Didenkow)

18.30 Kula M – finał

(T. Majewski, J. Giża)

19.05 100 m ppł. – 1/2 finału

(J. Kocielnik)

19.10 Trójskok K – finał (M. Trybańska)

19.35 800 m M – finał

(M. Lewandowski, A. Kszczot)

19.50 200 m K – finał

20.05 Oszczep M – finał

20.10 400 m ppł. M – finał

20.25 100 m ppł. – finał

20.45 7-bój, 800 m – finał (K. Tymińska)

21.20 5000 m M – finał

Niedziela

10.05 Maraton M – finał (A. Draczyński, M. Giżyński, H. Szost)

19.30 Wzwyż K – finał

19.35 4x100 m M – finał

19.45 Dysk M – finał

19.50 4x100 m K – finał

20.10 W dal M – finał

20.15 3000 m z prz. M – finał

(T. Szymkowiak)

20.40 5000 m K – finał

21.15 1500 m K – finał (S. Ejdys)

21.40 4x400 m K – finał

21:55 4x400 m M – finał[/ramka]

Grzegorz Sudoł był czwarty w mistrzostwach świata w Berlinie, dziewiąty na igrzyskach w Pekinie. Wcześniej los i sędziowie go nie rozpieszczali, zresztą starty w latach długiej dominacji Roberta Korzeniowskiego od każdego chodziarza wymagały hartu ducha i wiary w lepszą przyszłość.

Otrzymał swoją pierwszą wielką nagrodę dopiero w Barcelonie, na tym samym stadionie, na którym podczas igrzysk w 1992 roku Korzeniowski szedł po srebro i został zdyskwalifikowany w bramie. Grzegorz Sudoł wywalczył swój medal według najlepszych zasad sztuki chodziarskiej: prawidłowo ocenił siłę obrońcy tytułu Francuza Yohanna Diniza i doskonale wyważył własne tempo.

Pozostało jeszcze 93% artykułu
Lekkoatletyka
Justyna Święty-Ersetic: Umiem obsłużyć broń. Życie wojskowe nie jest mi obce
Lekkoatletyka
Najlepsi lekkoatleci świata przyjadą do Torunia. „Osiągamy sufit”
Lekkoatletyka
Wielkie święto biegaczy. Półmaraton Warszawski znów zapisał się w historii
Lekkoatletyka
Wojciech Nowicki nie składa broni. Dźwiga cztery samoloty miesięcznie
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
Lekkoatletyka
Mistrz kontra mistrz. Wielki pojedynek na Diamentowej Lidze w Polsce