Chociaż na Festiwalu Biegowym każdy znajdzie coś dla siebie, to nie wszystkie konkurencje są dla każdego. Ultramaraton, czyli Bieg 7 Dolin, to wyzwanie dla najbardziej wytrwałych i najlepiej wytrenowanych. Kto chce się przekonać, jak wygląda piękna udręka, musi przebyć z uczestnikami choć kawałek trasy. Biegnąc (albo idąc) przez siedem tytułowych dolin, pokonują łącznie 100 km.
Żeby mieć jakiekolwiek pojęcie o skali trudności tej konkurencji, trzeba przyjść o 3 rano na start na krynickim deptaku, a potem pojawić się w tym samym miejscu po ponad dziesięciu godzinach i widzieć tych samych ludzi docierających na metę.
Gdy przychodzi kryzys
Rano są uśmiechnięci, choć może trochę zaspani, ruszają, gdy jest jeszcze ciemno. Pełni wiary we własne siły i w wypracowywaną miesiącami kondycję.
Po południu lub nawet wieczorem, gdy docierają na metę (jest zamykana o 22), chcą tylko usiąść i napić się gorącej herbaty, a potem zabrać rzeczy i chwiejnym krokiem odejść tam, gdzie można się położyć spać.
Między jednym a drugim obrazkiem jest 100 kilometrów walki z górami, błotem, czasem deszczem i samym sobą. Kanapki, gorąca herbata, chwila wytchnienia w schronisku, a potem znowu na trasę. Kryzys to rzecz normalna i trzeba zawczasu wypracować sposoby radzenia sobie z nim.