W Finlandii, która niedawno wstąpiła do NATO, służba wojskowa jest dla mężczyzn obowiązkowa. Na jej odbycie mają czas do 30. roku życia. Markkanen, który w maju skończy 26 lat do tej pory odkładał obowiązek. Po ukończeniu amerykańskiej uczelni nie zdecydował się na służbę - został wybrany z wysokim 7. numerem w drafcie do NBA i przygotowywał się do pierwszego sezonu w barwach Chicago Bulls. Obowiązek chciał spełnić rok temu, ale Cleveland Cavaliers awansowali awansowali do turnieju play-in, przedłużyli sobie w ten sposób sezon i plany trzeba było przełożyć, bo zaraz po grze w NBA Markkanen dołączył do zgrupowania reprezentacji.
Teraz czas jest idealny. Utah Jazz, gdzie fiński koszykarz teraz występuje, są na 12. miejscu w Konferencji Zachodniej i wiadomo, że lada chwila zakończą rozgrywki. Najprawdopodobniej Markkanen pójdzie do wojska niedługo. W zeszłym roku rekruci mieli się stawić 11 kwietnia, teraz do jednostki muszą przybyć 17 kwietnia.
Czytaj więcej
Putin, najeżdżając Ukrainę, osiągnął efekt odwrotny do zamierzonego: przybliżył sojusz do granic...
Najkrótsza, przewidziana prawem służba, trwa 165 dni, więc na pewno zaburzy przygotowania Markkanena do kolejnego sezonu.
Na szczęście gwiazdor NBA, który rozegrał świetny sezon i po raz pierwszy wystąpił w Meczu Gwiazd, odbędzie ją w szkole sportowej, gdzie będzie mógł jednocześnie trenować i przechodzić podstawowe szkolenie wojskowe - w szkole kładzie się nacisk szkolenie drużyn rozpoznawczych na wypadek sytuacji kryzysowych i wojennych.