W poniedziałek rano polskiego czasu Krzysztof Wielicki, kierownik wyprawy na K2, poinformował, że "Denis Urubko schodzi", po samodzielnej i nieskonsultowanej z kierownictwem próbie podjęcia ataku szczytowego. Kazach z polskim paszportem miał się znajdować między obozem C3 i C2, czyli schodzić z obozu położonego na wysokości 7300 metrów do tego na poziomie 6700 m.

Dowiedz się więcej » Denis Urubko schodzi, zrezygnował z ataku

- Kontakt nastąpił dzięki rotacji zespołów, które spotkały Denisa - zapewne w ścianie lub w okolicach obozu drugiego - i stąd informacja, którą otrzymaliśmy od kierownika wyprawy. Natomiast bezpośredniego kontaktu nie ma. Z pewnością taki będzie, kiedy Denis dotrze do bazy. Zakładam, że będzie to dzisiaj, najpóźniej jutro - powiedział w rozmowie z WP Sportowymi Faktami Michał Leksiński, rzecznik polskiej wyprawy.

Dodał, że jego zdaniem w stosunku do Urubki będą wyciągane konsekwencje, ale nie chciał wypowiadać się w imieniu kierownictwa wyprawy. - Zakładam, że tylko jak Denis wróci do bazy to nastąpią jakieś rozmowy i wówczas będzie wiadomo, jak to będzie wyglądało w kontekście jego dalszego uczestnictwa w wyprawie - mówił Leksiński. Stwierdził także, że nie wiadomo, jaką wysokość osiągnął Urubko.

Szczyt K2 był atakowany zimą jedynie trzy razy. Na przełomie 1987 i 1988 roku próbę podjęła międzynarodowa grupa pod kierunkiem Andrzeja Zawady, w 2003 roku ekipą dowodził Wielicki, a w 2012 roku próbę podjęli Rosjanie. Żadna z ekspedycji nie przekroczyła 7650 m.