One dwie najbardziej na tę niedzielę czekały (start o 11, TVP2, Eurosport). Dla Johaug 30 km w Oslo to była rok temu droga do pierwszego złota mistrzostw świata, sławy i wielkich pieniędzy. A Justyna jest na tym dystansie mistrzynią olimpijską.
W MŚ w Oslo Kowalczyk była trzecia, ale wtedy trzeba było biec stylem dowolnym, a teraz będzie klasyczny, jej specjalność. – Oczywiście, że marzy nam się zwycięstwo, ale nie tylko nam – mówi „Rz" trener Aleksander Wierietielny.
Marit Bjoergen aż tak do tego wyścigu nie tęskniła. W ostatnich siedmiu sezonach tylko raz wygrała na 30 km, dwa lata temu właśnie w Oslo. Przed rokiem w MŚ tylko w najdłuższym wyścigu nie zdobyła złota, nie nadążyła za zaczynającą samotną ucieczkę Johaug.
Gdyby Therese zdecydowała się na takie szaleństwo dzisiaj, dałaby Justynie nadzieję, że można zgubić Bjoergen i nie ogłaszać jeszcze rozstrzygnięcia wyścigu o Kryształową Kulę. Polka traci do Marit 118 pkt, gdyby wygrała bieg i wszystkie cztery lotne finisze, a Bjoergen była cały czas trzecia, przewaga stopnieje o 60 pkt.
– Myślę, że tu wielkiej jazdy zespołowej nie będzie, każda z Norweżek powalczy o swoje. Tyle że my się raczej na bonusy nie będziemy nastawiać. Choć niczego nie wykluczam, to zależy też od pogody i od tego, jak będą posmarowane narty – mówi Wierietielny. Na tak długim dystansie narty można zmieniać podczas wyścigu.
Każde zwycięstwo w Oslo, nawet bez wielkiej przewagi nad Bjoergen, będzie wyjątkowe. Holmenkollen to jest Maracana narciarstwa klasycznego, bieg na 30 km – jeden w sezonie, a Justyna nigdy jeszcze w Norwegii nie wygrała.
Dziś o 12 na 50 km ruszą mężczyźni.
A o 14.15 (TVP1, Eurosport) zacznie się konkurs skoków. Kwalifikacje w sobotę o 18.
Vonn z czwartą Kulą
Lindsey Vonn wygrała slalom gigant w Aare i zapewniła sobie czwartą już w karierze wielką Kryształową Kulę. Zdobyła też w tym sezonie małe kule za zjazd oraz superkombinację i wciąż może wygrać klasyfikację slalomu giganta. —piw