[b]Rz: Hannu Lepistoe mówi, że drugi pana skok był nieco lepszy niż pierwszy, do którego jednak też nie ma zastrzeżeń...[/b]
[b]Adam Małysz: [/b]Oba były dobre. To ważne, bo do tej pory najgorzej było ze stabilnością formy. Jeden skok był lepszy, drugi gorszy i nie miałem szans, by walczyć o wysokie miejsce. Na szczęście od konkursu w Garmisch-Partenkirchen forma idzie w górę.
[b]Jest pan trzeci w turnieju, za Morgensternem i Ammannem. Można ich dogonić?[/b]
Wszystko jest możliwe, ale ja nie spekuluję, tylko walczę. I nawet nie liczę punktów, wiem tylko, że mam minimalną (0,4 pkt) przewagę nad Hautamaekim.
[b]Morgenstern wytrzyma presję i wygra pierwszy raz ten turniej?[/b]
W Innsbrucku pokazał, że jest prawdziwym liderem, wystrzelił dwie bomby i nie dał nikomu szans.
W Bischofshofen będzie na swojej skoczni, ze swoimi kibicami, więc nie powinien sobie dać odebrać ostatecznego zwycięstwa, którego mu serdecznie życzę. Jesteśmy przecież kolegami z Red Bulla.
[b]Ammann mówił przed drugą serią, że lubi, gdy różnice w czołówce są minimalne i decyduje odporność psychiczna. Mówił prawdę?[/b]
Kłamał, nie wierzcie mu, na pewno wolałby prowadzić różnicą 10 punktów. Wtedy jest komfort i lepiej się skacze, a tak są nerwy. Tego nikt nie lubi.
[b]Przed turniejem myślał pan o podium?[/b]
Myślałem, ale po 11. miejscu w Oberstdorfie sądziłem, że szanse są małe. Później jednak byłem trzeci, teraz drugi i marzenia mogą się spełnić.
[b]To był sprawiedliwy konkurs?[/b]
Tak. Jury dmuchało na zimne, w pierwszej serii skakaliśmy z obniżonego rozbiegu. W drugiej najbardziej wiało na końcu, gdy skaczą najlepsi. Dla Morgensterna tylny wiatr nie jest problemem, on wybija się przecież tak wysoko.
[b]Lepistoe twierdzi, że Morgenstern do mistrzostw świata niewiele może poprawić. A pan może?[/b]
Mam rezerwy i to mnie cieszy.
[i]Rozmawiał w Innsbrucku Janusz Pindera[/i]