Całe zamieszanie powstało już na pierwszym odcinku trasy, gdy kilkanaście minut po starcie „Wild Oats XI" wykonał niebezpieczny zwrot tuż przed „LDV Comanche" zmuszając jego załogę do gwałtownych manewrów ratunkowych, które znacznie zmniejszyły tempo jednostki.

Kolizja była blisko, sędziowie nałożyli na winowajców karę dwóch kółek na trasie, lecz kara nie została wykonana. Walka trwała dalej, „Wild Oats XI" dotarł pierwszy do mety w rewelacyjnym czasie 1 doby, 8 godzin, 48 minut i 50 sekund – co było nowym rekordem 628-milowej trasy. Rywale z „LDV Comanche" przypłynęli zaledwie 26 minut za liderami, także byli szybsi od ubiegłorocznego rekordzisty, jachtu „Perpetual Loyal" (obecnie „Infotrack"), który wygrał w 2016 roku w czasie 1 doby, 13 godzin, 31 minut i 20 sekund.

Pokonani złożyli jednak oficjalny protest, który międzynarodowe jury wnikliwie rozważyło i po analizie obrazu telewizyjnego oraz zeznaniach świadków uznało, że wina żeglarzy na „Wild Oats XI" jest na tyle duża, że należy ich ukarać dodatkową godziną dodaną do pierwotnego czasu przybycia na metę.

W tej sytuacji zwycięzcą 73. edycji regat Sydney – Hobart został należący do Jima Cooneya i Samanthy Grant australijski „LDV Comanche". Oficjalnym rekord trasy wynosi teraz: 1 doba, 9 godzin, 15 minut i 24 sekundy.

Reprezentujący właścicieli „Wild Oats XI" Sandy Oatley oraz skiper Mark Richards zaakceptowali karę i choć czuli się przez parę godzin już dziewięciokrotnymi zwycięzcami oraz nowymi rekordzistami trasy, pogratulowali rywalom.

Regaty, w których na starcie stanęły 102 jachty z 11 krajów jeszcze trwają. Na mecie w czwartek wieczorem, po 2 dniach i 20 godzinach rywalizacji na mecie pojawiło się dopiero 31 jednostek, wśrod nich na 9. pozycji australijski „Quest", główny kandydat do wygranej w klasyfikacji przeliczeniowej, za co przyznawane jest główne trofeum – Tattersall's Cup.

Należący do Afanazego Isajewa z Krasnodaru, prowadzony przez Przemysława Tarnackiego, płynący z polską załogą i pod polską banderą 80-stopowy jacht typu Grand Mistrzal o nazwie „Weddel" stracił dwa spinakery, ale dzielnie płynie na 36. miejscu. Z rywalizacji wycofało się na razie tylko 5 jednostek.