Władze Formuły 1 poinformowały, że po rozmowach między lokalnymi władzami a organizatorami wyścigu podjęto decyzję, by nie organizować Grand Prix Emilii-Romanii. Impreza była zaplanowana na najbliższy weekend. W sobotę miały odbyć się kwalifikacje, wyścig główny planowano na godz. 15:00 w niedzielę.

"Decyzja została podjęta, ponieważ nie jest możliwe bezpieczne zorganizowanie imprezy dla naszych kibiców, drużyn i naszego personelu" - czytamy w oświadczeniu.

Czytaj więcej

Grand Prix Miami. Bogaty kuzyn w hawajskiej koszuli

Organizatorzy ocenili, że wobec sytuacji, w jakiej znalazły się miejscowości w regionie, decyzja o odwołaniu Grand Prix jest "słuszna i odpowiedzialna". "Wywieranie dalszej presji na władze lokalne i służby ratownicze w tym trudnym czasie byłoby niewłaściwe" - czytamy.

"To wielka tragedia widzieć, co stało się z Imolą i Emilią-Romanią, miastem i regionem, w których dorastałem. Moje myśli i modlitwy są z ofiarami powodzi i dotkniętymi przez żywioł społecznościami" - oświadczył Stefano Domenicali, dyrektor generalny F1. Dodał, iż należy zadbać, by nie obciążać dodatkowymi obowiązkami służb ratowniczych zmagających się ze skutkami powodzi.

Padające na północy Włoch ulewne deszcze doprowadziły do powodzi. W regionie Emilia-Romania zginęło co najmniej pięć osób. To druga powódź w tym rejonie w ostatnim czasie.

- Miasto jest na kolanach, zdewastowane i pełne bólu - powiedział Gian Luca Zattini, burmistrz Forli, miasta w pobliżu Bolonii, w którym zginęły trzy osoby. - To koniec świata - dodał.

W rejonie toru Imola ogłoszono czerwony alarm pogodowy. Woda zalała drogi i parkingi w pobliżu toru. W związku z sytuacją wprowadzono zakaz wejścia na teren obiektu.