Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na czym polega nietypowa taktyka Mai Chwalińskiej, która zaskoczyła faworytki Roland Garros?
  • Z jakimi wyzwaniami sportowymi i osobistymi mierzyła się Chwalińska w drodze na tenisowy szczyt?
  • Jak paryski sukces wpłynie na jej ranking, finanse i dalsze sportowe plany?

Tenis wraca do domu. I to za sprawą nieznanej szerokiej publiczności 24-letniej Polki. Pochodząca z Dąbrowy Górniczej Chwalińska wygrała siedem meczów w Roland Garros. Gdyby to był turniej główny, już teraz zapewniłaby sobie końcowe zwycięstwo.

Sklasyfikowana na 114. miejscu w rankingu WTA musiała jednak w Paryżu przebijać się przez kwalifikacje. Dwa tygodnie temu rozegrała trzy mecze na „bocznych” kortach kompleksu przy Lasku Bulońskim. W poniedziałek dostąpiła zaszczytu występu na głównej arenie – Philippe-Chatrier. Na oczach 15 tysięcy widzów, w obecności zaproszonych specjalnie piłkarzy PSG, zwycięzców Ligi Mistrzów, pokonała 6:3, 6:2 Francuzkę Diane Parry i awansowała do ćwierćfinału. W turnieju głównym wcześniej wyrzuciła za burtę mistrzynię olimpijską sprzed dwóch lat z Paryża, Chinkę Qinwen Zheng, solidną Belgijkę Elisę Mertens oraz byłą tenisistkę numer trzy na świecie, Greczynkę Marię Sakkari.

Skróty, slajsy i loby. Maja Chwalińska wzoruje się na Ashleigh Barty

Ważniejsze było to, nie kogo odprawiała z kwitkiem, ale w jakim stylu to robiła. Dwa z dziewięciu setów wygrała do zera, jeden 6:1. Po niektórych zagraniach Chwalińskiej przeciwniczkom najczęściej towarzyszył ironiczny uśmiech wyrażający nastrój kompletnej bezradności.

– Wcale nie czułam, że piłka była grana szybciej i mocniej w porównaniu z ostatnimi meczami. Uważam, że ona ma po prostu inteligentny sposób gry. Za każdym razem uderza piłkę inaczej i w związku z tym trudno przewidzieć, co się stanie i zaadaptować się – tłumaczyła swoją niemoc Parry.

Polska ćwierćfinalistka Roland Garros stosuje podczas swoich meczów różnorodne tenisowe wariacje. Są skróty, slajsy, loby oraz dokładnie przemyślane i zaplanowane akcje, do tego dochodzą znienawidzone po drugiej stronie siatki zmiany rytmu. Żadna z zawodniczek nie lubi mierzyć się z kimś tak nieobliczalnym i wymykającym się tradycyjnym schematom.

W coraz bardziej zdominowanym przez siłę fizyczną kobiecym tenisie Chwalińska takim sposobem gry wprowadziła na kort powiew świeżości i nutę romantyzmu. Przypominają się czasy Martiny Hingis, Agnieszki Radwańskiej czy Ashleigh Barty, którą 24-latka wymieniła jakiś czas temu wśród zawodniczek, na których się wzorowała.

Czytaj więcej

Roland Garros. Maja Chwalińska w ćwierćfinale! Piękny sen Polki trwa

U tenisistki klubu Advantage Bielsko-Biała taka taktyka wynika trochę z konieczności. Nigdy nie miała dobrych warunków fizycznych, dziś ma 164 cm wzrostu. Od wczesnych lat musiała stawać naprzeciw bardziej rozwiniętych fizycznie przeciwniczek. W Centrum Sportu i Rekreacji w Dąbrowie Górniczej trafiła na szczęście na mądrego trenera Pawła Kałużę, a ten, dostrzegając wielką skalę talentu młodej dziewczynki, wyjątkowe czucie piłki, zalecił jej przede wszystkim ćwiczenia tenisowej techniki. Od najmłodszych lat nękała rywalki tym samym repertuarem zagrań, dzięki którym dziś dotarła do ćwierćfinału Roland Garros.

Ile zarobiła już Maja Chwalińska w Roland Garros?

Wśród pokonanych w ogólnopolskich turniejach znajdowała się również jej rówieśniczka Iga Świątek. Często grały razem w narodowej reprezentacji, zdobywając medale w rozgrywkach młodzieżowych. Największym sukcesem było zwycięstwo w Junior Fed Cup (2016) w Budapeszcie, turnieju uważanym za nieoficjalne drużynowe mistrzostwo świata. W parze ze Świątek Chwalińska dotarła także do finału debla w juniorskim Australian Open (2017). Nie rozwinęła skrzydeł w tak błyskotliwym tempie jak jej utytułowana koleżanka. Sportowy rozwój zatrzymały częste kontuzje zakończone kilkoma operacjami oraz depresja, przez którą zrezygnowała na kilka miesięcy z tenisa.

Przed występem w Paryżu odniosła w Oeiras cenne zwycięstwo (trzecie w karierze) w turnieju rangi WTA 125. Zarobiła 33 650 dol. i 125 punktów do rankingu. Za ćwierćfinał Roland Garros ma zagwarantowane 470 tys. euro i 400 punktów. Już awansowała na 49. pozycję. Najważniejsze, że w drugiej części sezonu ma gwarancję występu w największych turniejach bez konieczności gry w eliminacjach (choć w Wimbledonie działa jeszcze dawny ranking). Będzie miała szansę ustabilizować finanse i ranking.

Maja Chwalińska w ćwierćfinale Roland Garros. Kiedy mecz z Anną Kalinską?

Nad zdrowiem Mai czuwa na miejscu Maciej Ryszczuk, trener przygotowania fizycznego i fizjoterapeuta Świątek, który dostał zielone światło od Team Iga i został w Paryżu. Trenerem Mai jest Jaroslav Machovsky, prowadzący w przeszłości m.in. Radka Stepanka, a menedżerem twórca klubu Advantage (gra w nim także Linda Klimovicova), Piotr Szczypka. W Paryżu na trybunach są obecni rodzice tenisistki Marcela i Tomasz. Mama poprosiła o specjalny urlop na żądanie, gdy córka ograła Mertens. Szef się zgodził. Cała grupa w obozie Chwalińskiej będzie oglądać z trybun środowy ćwierćfinał z Anną Kalinską (24. WTA), zaplanowany na godzinę 11.00.

Czytaj więcej

Sensacja w Paryżu. Iga Świątek nie wygra Roland Garros, Marta Kostiuk za silna

– To jedna z najlepszych zawodniczek na świecie, a mnie nikt nie zna – zażartowała tenisistka. Jeśli Rosjanka nie zdąży poznać rezolutnej Polki, to nie można wykluczyć tego, że przygoda Mai w Paryżu potrwa dłużej, choć zmęczenie wyraźnie daje się we znaki.

Udany występ zawodniczki z Dąbrowy Górniczej pozwala zapomnieć o porażce w 1/8 finału Igi Świątek. Była liderka rankingu, która w Paryżu triumfowała czterokrotnie, pierwszy raz w karierze uległa niepokonanej w tym roku na nawierzchni ceglanej Ukraince Marcie Kostiuk. Tak wcześnie w Paryżu nie przegrała od 2019 r.

Świątek mimo zmiany trenera wciąż nie gra na miarę (jej) oczekiwań, a jeszcze bardziej na turniejową wygraną. Wydawało się, że będzie to możliwe w Rzymie, ale tam zatrzymała ją przeżywająca renesans formy Ukrainka Elina Switolina. Iga utrzymała trzecie miejsce w rankingu, ale przed nią najtrudniejszy moment w sezonie – będzie broniła punktów z bardzo udanego okresu kariery przed rokiem. Wtedy doszła do finału w Bad Homburg i wygrała Wimbledon.

Wiadomo, że wkrótce Francisco Roiga ma wspomóc nowy trener. Takie było założenie od początku polsko-hiszpańskiej współpracy, ale wyraźnie widać, że Świątek wciąż nie znalazła własnej drogi i nieustannie poszukuje nowych rozwiązań. Postawa Chwalińskiej pokazuje jednak, że można wyjść ze znacznie gorszych kryzysów, nie tylko sportowych.

Transmisje z Roland Garros w Eurosporcie oraz na platformach HBO Max i Player