Reklama

Licznik Janowicza się zatrzymał

Agnieszka Radwańska zwyciężyła w meczu otwarcia Shuai Zhang ?6:3, 6:0. Jerzy Janowicz wreszcie skończył czarną serię i pokonał Victora Estrellę Burgosa 6:1, 6:4, 6:7 (6-8), 6:4.
Licznik Janowicza się zatrzymał

Foto: AFP

Radości byłoby znacznie więcej, gdyby Michał Przysiężny wygrał z Jarkko Nieminenem, lecz to Fin będzie rywalem Janowicza w kolejnej rundzie – zwyciężył drugiego Polaka po prawie czterech godzinach 6:7 (7-9), 6:4, 6:7 (3-7), 6:3, 6:4. Ostatni polski mecz w niedzielę, też był porażką, choć z uśmiechem. Katarzyna Piter przegrała z Andżeliką Kerber 3:6, 1:6.

Niedziela w Paryżu była dość chłodna, organizatorzy uznali, że widzów na korcie centralnym najlepiej rozgrzeje mecz Radwańskiej z Zhang. Rozgrzał, choć nie wszystkie krzesełka były zajęte. Polka grała krótko, godzinę i 2 minuty, jako pierwsza z gwiazd weszła na korty i także pierwsza zeszła.

Chinka okazała się tenisistką odważną, ale zbyt śmiało oceniła swe szanse. Ryzykowała dużo, uderzała mocno, trafiała piłką w kort znacznie rzadziej, niż chciała. Początek spotkania odpowiadał standardowym opiniom o trudach rozpoczynania wielkich turniejów: obie tenisistki najpierw przegrywały swe gemy serwisowe, do siódmego, lacostowskiego włącznie.

Agnieszka Radwańska pierwsza opanowała lekkie drżenie rąk, poprawiła serwis i zaczęła w pełni panować nad meczem. Drugi set trwał tylko 20 minut, wygrana do zera oznacza, że i siły oszczędzone, i prawe udo prewencyjnie owinięte bandażem nie zostało przeciążone, no i ładna kwiecista sukienka nie zakurzyła się czerwoną mączką.

Następny mecz Polki w środę (pierwsza runda w Paryżu rozpisana jest na trzy dni). Rywalkę wyłoni poniedziałkowy mecz Karoliny Pliskovej (64. WTA) z Mathilde Johansson (141. WTA – dzika karta).

Reklama
Reklama

– Kluczem do zwycięstwa stało się wygranie gema przy swoim serwisie w pierwszym secie. Odzyskałam wtedy pewność siebie. Jestem zadowolona, także dlatego, że wróciłam do Paryża. Na zdrowie nie narzekam, bywało gorzej. Trzymam się w jednym kawałku. Półfinał? W drabinkę nie patrzę, interesuje mnie tylko następna runda – mówiła Radwańska.

Mecz Janowicza z weteranem południowoamerykańskich challengerów zaczął się dobrze dla Polaka. Serwis działał poprawnie, taktyka też się sprawdzała, choć nie wszystko szło gładko, bo rywal, 34-letni debiutant, potraktował swój start z wielką powagą. Zacięcie nastąpiło w trzecim secie, gdy Estrella Burgos z marszu nauczył się lepiej odbijać podania Polaka i kontratakować. Prowadził 3:0, stracił przewagę, ale doprowadził do tie-breaka, w nim obronił piłkę meczową. Nagrodą był cały set.

W kolejnym Janowicz już nie wypuścił szansy z rąk, choć prowadząc 4:1, pozwolił tenisiście z Dominikany na ostatni remis 4:4. Zwycięstwo po dziewięciu kolejnych porażkach ma znaczenie. Licznik się zatrzymał, z tej przyczyny nieudane zagrania i błędy serwisowe można darować.

Michała Przysiężnego oczywiście szkoda, tyle ambitnej walki i wciąż trzeba sumować przegrane (już 13). Skutki rankingowe też widać. Twardy Fin, choć starszy i ponoć zmęczony tenisem, okazał się mocniejszy w meczu mężczyzn 30+. Może Janowicz da mu radę, jego spotkanie z Nieminenem najwcześniej w środę.

Transmisje ?w Eurosporcie i Eurosporcie 2

Tenis
Indian Wells. Kamil Majchrzak postraszył Novaka Djokovicia. Została nam tylko Iga Świątek
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Tenis
Kamil Majchrzak dostał to, czego chciał. W sobotę zagra z Novakiem Djokoviciem
Tenis
Tenisowa wiosna zaczyna się w Kalifornii. Iga Świątek zagra o trzeci triumf w Indian Wells
Tenis
Billie Jean King Cup. O awans do turnieju finałowego nasze tenisistki zagrają w Polsce
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama