W pierwszej sesji nie pojeździł pan za dużo. Co się stało?
Robert Kubica:
Mieliśmy problem z tylnym zawieszeniem. Okazało się, że nie da się tego szybko naprawić, trzeba było wymienić cały element. Trochę pechowo, bo chcieliśmy więcej pojeździć rano. Po południu zapowiadano deszcz i stąd taki plan pracy.
Czyli pogoda pokrzyżowała wam szyki?
Nie do końca. Mieliśmy szczęście, bo dość szybko przestało padać, a tor w Turcji schnie błyskawicznie. Musieliśmy upchnąć cały program testowy w czterech wyjazdach na tor, więc jednocześnie porównywaliśmy opony i szukaliśmy właściwych ustawień. Trzeba było dużo jeździć, bo warunki są tu inne niż w ostatnich latach. Wiele zespołów ma problemy z przyczepnością, my z kolei z balansem samochodu.
Jest szansa na zbliżenie się do Ferrari?
Wygląda na to, że nadal jest bardzo silne. W sumie nic się nie zmienia, choć tutaj tor jest inny niż dwa tygodnie temu w Hiszpanii. Jeździmy z mniejszym dociskiem, z bardziej płasko ustawionymi skrzydłami.
W poprzednich wyścigach na tym torze nie szło panu zbyt dobrze…
Czy ja wiem? Zawsze byłem tu szybki, ale nigdy nie udało się zdobyć wielu punktów. Rok temu byłem ósmy, teraz musimy to poprawić i myślę, że jesteśmy na dobrej drodze.