Rz: Na co stać srebrne medalistki z Sydney?
Tadeusz Pagiński:
Na wszystko. W ubiegłym roku zdobyły mistrzostwo świata, wygrały dwa ostatnie Puchary Świata. Nie są gorsze niż wtedy. Są o osiem lat starsze, dojrzalsze.
Nic się nie zmieniło, jak zawsze mecze kończyć będzie Sylwia Gruchała?
Ona ma do tego największe predyspozycje. Podobnie jak Włoszka Valentina Vezzali, jest bardzo odporna psychicznie.
W pierwszym meczu Polki walczyć będą z Amerykankami...
Nie pamiętam porażki z tą drużyną, więc powinno być dobrze.
Kto będzie w składzie obok Gruchały?
Magdalena Mroczkiewicz i Małgorzata Wojtkowska. One wystąpią też dziś w turnieju indywidualnym.
Z jakimi szansami?
Nie ukrywajmy, największe ma Sylwia, ale nie przekreślam możliwości Małgosi i Magdy. Małgosia zdobyła przecież brązowy medal mistrzostw Europy, a Magda była w finale turnieju indywidualnego mistrzostw świata w Hawanie.
Kto jest faworytką?
Ta sama florecistka od lat – Vezzali. Nikt nie miał takich osiągnięć jak ona. Jest bezsprzecznie najlepszym szermierzem wszech czasów.
Największy jej atut?
Głowa. Do tego jest bardzo pracowita, utalentowana, słowem – profesjonalistka w każdym calu.
Poprowadzi koleżanki do złotego medalu w drużynie?
Włoszki są w rankingu na czwartym miejscu, za Rosją, nami i Węgierkami, ale to tylko statystyki. Są bardzo mocne, w rankingu indywidualnym zajmują trzy pierwsze miejsca.
Przed czterema laty nie miałby pan wątpliwości, kto wygra turniej drużynowy?
Byliśmy najlepsi. Nikt wtedy nie miałby z Polkami szans. Ale floretu drużynowego zabrakło niestety w programie igrzysk. Szkoda, ale nie ma co do tego wracać. Teraz też jesteśmy silni. A jak silni, pokaże turniej.
Może pan powiedzieć kilka słów o każdej z florecistek, wymienić najsilniejsze argumenty?
Sylwia to mocna psychika. Tak było zawsze i nic się nie zmieniło. Magda ma niezwykły talent do szermierki dany od Pana Boga. Z tym się trzeba urodzić. Małgosia nigdy się nie poddaje, jest niesamowicie twarda w walce.
I jeszcze Karolina Chlewińska, dziewczyna niezwykle pracowita i utalentowana.