Oboje startowali z numerem „18” na koszulce, oboje stanęli na podium w ostatniej konkurencji mistrzostw.
Medal Ratajczyka był spodziewany. Zawodnik Gryfa Szczecin, faworyt naszej ekipy, zajmował medalową pozycję już po dwóch z sześciu konkurencji omnium i utrzymał miejsce na podium, chociaż przed ostatnią konkurencją był drugi.
– Walka była do końca. Jestem zadowolony z brązu. Cieszę się przede wszystkim z tego, że nie zawiodłem, że wytrzymałem presję. Półtora roku temu nie udał mi się start w mistrzostwach świata tu w BGŻ Arena w Pruszkowie. Dziś się zrehabilitowałem. Medal dedykuję trenerowi Zbigniewowi Szczepkowskiemu, który zawsze we mnie wierzył – mówił Ratajczyk.
21-letnia Wojtyra zapewniła sobie miejsce na podium doskonałym występem w ostatniej konkurencji – 500 metrów ze startu wspólnego, w której okazała się najlepsza. Dzięki temu awansowała z szóstej na trzecią pozycję. W trakcie całej rywalizacji zawodniczka Bo Go Szczecin przeżywała huśtawkę nastrojów. Prowadziła po pierwszej konkurencji, w niedzielę po czwartej wylądowała na dziewiątym miejscu, ale finisz był imponujący.
Z medalu dla Polski powinniśmy się cieszyć już w sobotę, gdy Damian Zieliński błysnął wysoką formą w sprincie. W eliminacjach uzyskał czwarty czas.
Najlepszy był utytułowany Brytyjczyk Chris Hoy, który potem sprawił największą sensację mistrzostw – przegrał w fazie pucharowej z Irlandczykiem Feliksem Englishem.
Zieliński nie przygrywał z żadnym z rywali. Został jednak dwukrotnie zdyskwalifikowany za rzekomo nieprawidłową jazdę. Nikt inny na torze nie widział błędu naszego reprezentanta tylko niemiecki sędzia. Polski Związek Kolarski zapowiedział złożenie protestu do Międzynarodowej Unii Kolarskiej.