Po zawodach w Lesznie ucichnie dyskusja o wpływie nowych tłumików na bezpieczeństwo i jakość wyścigów żużlowych.
Buntownicy z Polski użyli niechcianych urządzeń pod przymusem Międzynarodowej Federacji Motocyklowej, lecz w pierwszym turnieju indywidualnych mistrzostw świata wypadli całkiem dobrze: Gollob był drugi, Jarosław Hampel czwarty, Rune Holta ósmy i tylko pech wykluczył Janusza Kołodzieja ze startu w półfinale.
Nicki Pedersen, trzykrotny mistrz świata, po dwóch chudych sezonach obiecywał dobre wyniki i słowa dotrzymał. W rudzie zasadniczej lepsi od niego byli Greg Hancock, Gollob i Emil Sajfutdinow, w półfinale też oglądał plecy polskiego mistrza świata, ale w decydującym wyścigu potrafił wygrać start i oddalił się od dwóch Polaków i Sajfutdinowa.
Gollob zajął drugie miejsce. Suma punktów z części zasadniczej, półfinału i finału daje mu jednak pozycję lidera w klasyfikacji mistrzostw świata.
Leszczyński tor nie pomógł tylko Kołodziejowi, który w 20. biegu jechał drugi, miał awans do półfinału niemal w kieszeni, lecz ambicja poniosła go w bandę i groźnie upadł. Dodatkową karą było wykluczenie. Następny turniej, Grand Prix Szwecji - 14 maja w Goeteborgu.