Chinka pobiła rekord Australijki Stephanie Rice o ponad sekundę (4.28,43), przedostatnią długość wyścigu przepłynęła szybciej niż w wyścigu mężczyzn Phelps, a ostatnią szybciej niż Lochte.

Tym samym Shiwen Ye pobiła własny rekord aż  o 5 sekund.

Trenerzy pływaków i obserwatorzy zawodów nazywają ten wyczyn "niewiarygodnym" i "niepokojącym". Amerykański trener John Leonard, szef stowarzyszenia trenerów pływania, stwierdził, że niemal za każdym razem, gdy dochodzi do tak spektakularnych efektów okazuje się w końcu, że były one wynikiem stosowania dopingu.

Nie ma dowodów na to, że chińska pływaczka wspomagała się jakimiś zakazanymi środkami. Komentatorzy podkreślają jednak ostrożnie, że chińscy pływacy byli już przyłapywani na dopingu.

W 1994 roku podczas Igrzysk Azjatyckich zdyskwalifikowanych zostało siedmiu chińskich zawodników, a cztery lata później, przed mistrzostwami świata w Australii - czterech.

Shiwen Ye stanowczo jednak zaprzecza stosowaniu zakazanych środków: - Moje wyniki są efektem ciężkich treningów. Nigdy nie stosowałam dopingu. Chińczycy mają czyste ręce - twierdzi.