Polska drużyna narodowa awansowała do finału bez najmniejszego problemu. W pojedynku półfinałowym w Częstochowie Polacy zajęli pierwsze miejsce, deklasując rywali. Jarosław Hampel, Krzysztof Kasprzak, Maciej Janowski i Patryk Dudek zdobyli 48 punktów. Druga Australia zgromadziła ich 32, Łotwa – 26, a Rosja 13. To dobra prognoza przez sobotnim finałem.
Ale w Pradze Polacy spotkają godnego siebie rywala – Danię. Duńczycy to zeszłoroczni mistrzowie świata, którzy przerwali trzyletnią hegemonię Polski. W tym sezonie będą chcieli obronić tytuł. W półfinale także nie dali najmniejszych szans rywalom. Zdobyli 49 punktów (Wielka Brytania – 35, Stany Zjednoczone – 24, Szwecja – 18). Skład reprezentacji Danii wydaje się groźniejszy, niż polskiego zespołu - Nicki Pedersen, Niels-Kristian Iversen, Michael Jepsen Jensen i Kenneth Bjerre. Ci zawodnicy wywalczyli awans do finału i mają zapewnić złoto DPŚ. Drużyna Marka Cieślaka to połączenie doświadczenia i młodości. Jarosławowi Hampelowi i Krzysztofowi Kasprzakowi pomagają Patryk Dudek oraz Maciej Janowski. Najwięcej emocji wzbudziło powołanie tego ostatniego. Kibice zarzucali trenerowi, że włączył Janowskiego do reprezentacji jedynie dlatego, że występuje w Unii Tarnów (którą na co dzień prowadzi Cieślak). Jednak szkoleniowiec jest zmuszony do eksperymentów. Z występów w kadrze zrezygnował Tomasz Gollob. Adrian Miedziński nie powrócił jeszcze do pełnej dyspozycji po wypadku w Czechach. W półfinale Janowski poradził sobie nadspodziewanie dobrze zdobywając 12 punktów (na 15 możliwych). Ale to, co wystarczyło na osłabionych Rosjan czy Australijczyków, może okazać się niewystarczające do pokonania świetnie dysponowanych Duńczyków.
Poza Polską i Danią w finale pojadą gospodarze Czesi oraz zwycięzcy barażów Australijczycy. Reprezentacja Australii może psuć humory faworytom, ale raczej nie włączy się do walki o pierwsze miejsce. Liderem zespołu jest młody Darcy Ward, dla którego poprowadzenie drużyny narodowej może okazać się zbyt trudnym zadaniem. Czesi będą tłem dla reszty zawodników. Udział w finale biorą dlatego, że są jego gospodarzem. Gdyby nie to, trudno byłoby im marzyć o walce o złoto.
Transmisja finału Drużynowego Pucharu Świata 20 lipca (sobota) od 18.30 w Canal Sport