– Nawet nie chcę wracać do tych chwil. Były to najgorsze dni w mojej karierze. Myślałem, że zerwę z kolarstwem. Że będę musiał zrezygnować ze wszystkiego, co dotychczas osiągnąłem. Było mi naprawdę ciężko – wspominał przed rokiem.
W 2009 roku nowy mistrz świata wyjechał do Włoch. Nie sam – razem z nim zdobywać kolarskie szlify wyemigrowało kilku kolegów, znajomy trener. Zetknięcie z europejską rzeczywistością było dla Kwiatkowskiego bolesne. Włoski sponsor półamatorskiego zespołu wymagał dziesiątków startów i samych zwycięstw. Nie dał czasu na aklimatyzację, nie pozwalał na błędy. Kolarze mieszkali w spartańskich warunkach. Wszystkiego się odechciewało, także kontynuowania życiowej pasji. U Kwiatkowskiego okazała się silniejsza jednak niż wszelkie trudności. – Nie chciałem zaprzepaścić dotychczasowego dorobku – wspominał. I jak się okazało, wielkiej kariery.