Reklama

Babatunde Aiyegbusi. Co to jest za Polak?

Moim zadaniem jest ochrona tych mniejszych – mówi Babatunde Aiyegbusi, Polak, który podpisał kontrakt z drużyną NFL Minnesota Vikings.

Aktualizacja: 01.04.2015 21:24 Publikacja: 01.04.2015 21:10

27-letni Babatunde Aiyegbusi podpisał kontrakt z drużyną Minnesota Vikings i jest obecnie jednym z d

27-letni Babatunde Aiyegbusi podpisał kontrakt z drużyną Minnesota Vikings i jest obecnie jednym z dwóch Polaków w lidze NFL. Pochodzi z Oleśnicy, jest synem Polki i Nigeryjczyka. Gra w linii ofensywnej, jego zadaniem jest ochrona rozgrywającego. Ma do tego świetne warunki – 206 cm wzrostu i blisko 160 kg wagi

Foto: Warsaw Eagles

"Rzeczpospolita": Widzę przed sobą jeden z komentarzy internetowych pod tekstem zatytułowanym: „Polak podpisał kontrakt z klubem NFL"...

Babatunde Aiyegbusi:
Pewnie brzmi: „Co to jest za Polak", tak?

Mniej więcej.

Czytałem już takich wiele. Jeżeli musiałbym się do tego odnosić, to zapytałbym, co miałoby determinować polskość? Moi przodkowie ze strony mamy brali udział w narodowych powstaniach, dziadkowie zaszczepili we mnie polskie tradycje. W jakiej mierze ci internetowi komentatorzy są bardziej Polakami ode mnie? Pytanie oczywiście czysto retoryczne.

Podpisanie przez pana kontraktu z Minnesota Vikings to historia jak z filmu.


Faktycznie, ludzie tak mówią. Ale ja się po prostu cieszę, że tu jestem i mogę robić to, co kocham.

Wszystko zaczęło się jednak od filmu – z pańskimi akcjami.

Ten film nie powstał z zamiarem zareklamowania mnie. Wielu zawodników robi sobie takie kompilacje, udostępnia te nagrania w internecie. Ale po obejrzeniu mojego filmiku zainteresowali się mną ludzie z Texas Tech – uczelni z Teksasu. Nie mogłem jednak zostać zawodnikiem uniwersyteckim, gdyż już wcześniej występowałem w półprofesjonalnej drużynie ligi niemieckiej, co spowodowało, że straciłem status amatora. Jednak za pośrednictwem ludzi z Texas Tech film trafił do znajomego agenta i tak zaczęła się moja historia w NFL. Powiedział: „Stary, przyjedź i pokaż, co potrafisz".

To chyba nieczęsto się zdarza – trafić do NFL bez gry w college'u?

Dzięki znajomościom rektor uczelni zezwolił mi na wzięcie udziału w testach, chociaż nie byłem absolwentem uczelni. Nigdy nie odpuściłem marzeń o prawdziwej karierze. W każdym sezonie czułem, że się rozwijam, robię krok do przodu. Gra w lidze niemieckiej była jednym z nich. Moja wiedza zrobiła wrażenie w Stanach, więc jestem wdzięczny swoim dotychczasowym trenerom. Wyjazd do USA był moim celem i marzeniem, chciałem rywalizować z gośćmi, którzy grają w futbol od urodzenia. O NFL jednak nawet nie myślałem, bo to sam top najlepszych futbolistów świata, poza tym trzeba mieć doświadczenie z college'u.

Reklama
Reklama

Ma pan jakiekolwiek szanse na grę w nadchodzącym sezonie?

Dowiem się w lipcu. Wtedy, po zgrupowaniu, skład drużyny zostanie okrojony z 90 do 53 zawodników.

Jakie obowiązki ma pan na boisku? Mówią, że offensive tackle to „najlepszy przyjaciel rozgrywającego".

Linia ofensywna to najcięższa formacja w ataku, naszym zadaniem jest chronić rozgrywającego i robić miejsce tym małym biegającym z piłką. Mamy więc wielu przyjaciół w drużynie.

Jak duża jest konkurencja w zespole?

Na lipcowym zgrupowaniu ma być 18–19 zawodników z linii ofensywnej, w ostatecznym składzie znajdzie się dziesięciu.

Reklama
Reklama

Miał pan już styczność z nowymi kolegami?

Poznałem kilku zawodników, działaczy. Wszyscy sprawiają bardzo pozytywne wrażenie. Wspierają, życzą powodzenia... Do 20 kwietnia utrzymanie jest na głowie mojej i mojego agenta, później obowiązki przejmie klub. Jeśli chodzi o warunki treningowe, to już teraz zapewniają wszystko, a nawet więcej. Aż po czyste majtki i skarpety przygotowane w szafce.

Przed chwilą właśnie skończył pan trening. Na czym polegał?

Dziś było trochę luźniej – rwanie, wyciskanie, przysiady, zabawy bokserskie, praca nóg. Jestem na etapie indywidualnych przygotowań, treningi drużynowe ruszą dopiero 20 kwietnia. Przed tą datą trenerzy nie mogą pracować nad techniką zawodników, inaczej naraziliby zespół na wysokie kary finansowe. Na razie trenerzy Vikings wiedzą, że w miarę nieźle się poruszam po boisku. Jestem w klubie od rana do wczesnego popołudnia, traktuję to jak pracę na pełen etat. Po pierwsze, nie mam nic innego do roboty, po drugie, chcę jak najlepiej wykorzystać to, co mi tu oferują.

Jak długo obowiązuje kontrakt?

Trzy lata.

Reklama
Reklama

Stabilna perspektywa.

W NFL mało co jest stabilne. Ale najtrudniej tu się dostać, a ten krok mam już za sobą. Jestem jednak świadomy ogromu pracy, jaka jest przede mną.

Zaczynał pan od gry w koszykówkę, jak pan trafił ostatecznie do futbolu amerykańskiego?

Miałem ciąg do przepychanek w ataku, co na koszykarskim parkiecie przypłacałem pięcioma przewinieniami i odleżynami na tyłku od siedzenia na ławie. Kiedy przyszedłem na trening futbolu amerykańskiego, okazało się, że im akurat zależy na przepychaniu ludzi. Spodobało mi się, że sportowcy z różnymi warunkami mają tu szansę gry. Przyjdź, znajdziemy dla ciebie pozycję...

Pana rodzice byli związani ze sportem?

Reklama
Reklama

Nie uprawiali sportu, ale bardzo mnie w moich dążeniach wspierali. A ja zawsze coś robiłem – przed koszykówką były piłka ręczna i lekkoatletyka.

Jak pański ojciec trafił do Polski?

Przyjechał z Nigerii na studia do Wrocławia, gdzie na Akademii Medycznej poznał mamę. Po moich narodzinach przenieśliśmy się do Oleśnicy.

Czuje pan związek z Nigerią?

Wychowałem się w Polsce, przyzwyczaiłem do polskich warunków kulturowych, ale jestem dumny, że mam nigeryjskie korzenie i bardzo liczną rodzinę w tym kraju, z którą utrzymuję częsty kontakt. Jestem pół na pół – z Polski i z Nigerii.

Reklama
Reklama

Jak żyło się dziecku polsko-afrykańskich rodziców 10–15 lat temu?

Przypadków niechęci było bardzo niewiele, a fizycznych zagrożeń jeszcze mniej – może dlatego, że zawsze byłem większy. Kiedy masz dwa metry i ważysz 150 kilo, to raczej nikt się nie odezwie. Ale nigdy nie zgrywałem kozaka, rodzice nauczyli mnie pokory. Przy tym zrobili bardzo wiele, aby poszerzyć nam horyzonty – mam dwie siostry – i nauczyli nie zwracać uwagi na tych wszystkich, którzy starają się pociągnąć cię w dół. Teraz mam własną rodzinę, wspierającą żonę i dwuipółletniego syna, i wiem, jak sobie radzić.

Dołączą do pana w USA?

Najpierw muszę zdobyć miejsce w składzie, poświęcam więc bardzo dużo czasu na przygotowania. Ale jeśli tylko znajdę się w startowej pięćdziesiątce, ściągnę ich pierwszym samolotem.

A to już pan zna: Skol Vikings, let's win this game?

Reklama
Reklama

Słyszę to na każdym kroku! Tu, w Minneapolis, sporo mówi się o moim przyjeździe – o tym, że ktoś spoza systemu edukacji futbolowej wszedł do drużyny NFL. I wszyscy mi „skolują".

Olimpizm
Hanna Wawrowska doceniona. Polska kolebką sportowego ducha
warszawa
Ośrodek Nowa Skra w pigułce. Miasto odpowiada na pytania dotyczące inwestycji
Sport
Liga Mistrzów. Barcelona – PSG: obrońcy trofeum wygrali rzutem na taśmę
Sport
Warszawa biegnie po rekord. W niedzielę odbędzie się 47. Nationale Nederlanden Maraton Warszawski
Materiał Promocyjny
Startupy poszukiwane — dołącz do Platform startowych w Polsce Wschodniej i zyskaj nowe możliwości!
Sport
Znajdą się pieniądze na modernizację Polonii? Los inwestycji w rękach radnych
Materiał Promocyjny
Jak rozwiązać problem rosnącej góry ubrań
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama