Orlen Warsaw Marathon ma dopiero dwa lata. I chociaż nie istnieje zbyt długo, ma ambicję, by stać się jedną z najważniejszych imprez biegowych w Polsce. Powoli, małymi kroczkami udaje mu się cel osiągnąć. Bieg w ubiegłym roku otrzymał od Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) wyróżnienie IAAF Silver Label. Teraz stara się, by dostać złotą etykietę, której posiadaniem może pochwalić się jedynie 19 maratonów na całym świecie.
W tym roku na starcie przy Stadionie Narodowym pojawi się 10 tysięcy zawodników. Każdy, kto przebiegnie 42 km 195 m w mniej niż cztery godziny, weźmie udział w losowaniu mercedesa CLA Shooting Brake.
Jednak walka będzie toczyła się o coś o wiele cenniejszego niż samochód. Wiosenny bieg warszawski to także mistrzostwa Polski mężczyzn w maratonie. Jednym z głównych kandydatów do zwycięstwa jest Henryk Szost. Jego cel to zwycięstwo, ale także poprawienie rekordu Polaka w biegu odbywającym się w Polsce, czyli 2:08.55. Obrońca mistrzowskiego tytułu zapowiada także, że może pokusić się o poprawienie rekordu Polski wynoszącego 2:07.39. Tym bardziej, że trasa będzie wyjątkowo szybka. Organizatorzy przygotowali tylko jeden podbieg.
Najgroźniejsi rywale Szosta to Etiopczycy - Markos Geneti i Lemi Berhanu, których życiowe wyniki mogą robić wrażenie – 2:04:54 i 2:05:28. Jeśli wierzyć statystyce i historii, bardzo możliwe, że któryś z nich triumfuje w tym roku. Zawodnicy z Etiopii wygrywali dwie poprzednie edycje.
Ale Orlen Warsaw Marathon to nie tylko bieg na królewskim dystansie. To także bieg na 10 kilometrów. Pakiety startowe rozeszły się błyskawicznie. Nie trzeba było długo czekać na 13 tysięcy chętnych.