Reklama

Szczepłek: Prezent dla Kuby

Fajny sparing widziałem. Stawiałem 7:0 dla Polski i o ile mi wiadomo nie różniłem się zbytnio od kolegów, przewidujących podobne rozmiary zwycięstwa.

Aktualizacja: 07.09.2015 23:21 Publikacja: 07.09.2015 23:12

Stefan Szczepłek

Stefan Szczepłek

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

Inaczej być nie mogło. My jedziemy już prawie na Euro a Gibraltar jeszcze w tych eliminacjach nie wygrał meczu. I prędko nie wygra.

Słowa Adama Nawałki przed ostatnim treningiem o tym, że traktuje przeciwnika bardzo poważnie, wejdą do słownika piłkarskiej kurtuazji. Ale Nawałka rzeczywiście potraktował Gibraltar jak Niemcy, bo w porównaniu ze spotkaniem we Frankfurcie wystawił prawie taką samą, najmocniejszą jedenastkę. Jedyne zmiany to obecność od pierwszej minuty Jakuba Błaszczykowskiego zamiast Tomasza Jodłowca oraz Pawła Olkowskiego zamiast kontuzjowanego Łukasza Piszczka.

Trener miał dwa wyjścia. Albo zostawić jedenastkę z Frankfurtu, żeby piłkarze lepiej się zgrali i poprawili sobie humory, albo wystawić dublerów. Bądźmy szczerzy: z Gibraltarem wygrałby nawet Dolcan Ząbki. Wybrał pierwszą możliwość i dobrze zrobił. Polacy przećwiczyli kilka wariantów ataków, a wyrozumiali goście za bardzo nam w tym nie przeszkadzali. Stąd ten festiwal strzelecki, gole zdobywane z bliska, z daleka, nogami, głową i tylko ani jednego po rzutach wolnych lub rożnych.

Wyjątek stanowił gol z rzutu karnego, strzelony przez Jakuba Błaszczykowskiego. Bardzo dobrze, że Nawałka dał mu szansę w wyjściowej jedenastce. Kuba się starał, ale nie był to dla niego udany występ. Po kłopotach ze zdrowiem, ze zmianą trenera w Borussii a ostatecznie i klubu, Błaszczykowski jeszcze w tym sezonie nie grał. Nie czuł więc piłki, nie nadążał, nie rozumiał go grający po tej samej stronie Paweł Olkowski. Ale to jest Błaszczykowski, kiedy wróci do formy, może dyrygować grą ze środka boiska. I oto, kiedy sędzia odgwizdał rzut karny na Robercie Lewandowskim (co robi na arbitrze magia nazwiska) jedenastkę wykonywał Błaszczykowski właśnie. Ta bramka powinna się Kubie przydać.

Mecz pokazał, że zbyt pewna siebie linia obrony może stracić gola nawet ze słabym przeciwnikiem, że nawet na jego tle nie wyróżnia się Krzysztof Mączyński a Paweł Olkowski nie nadąża za myślami partnerów, że Robert Lewandowski i Arkadiusz Milik potrafią strzelać gole od niechcenia, chociaż w dwóch ostatnich meczach Milik grał poniżej możliwości.

Reklama
Reklama

Największym wygranym obydwu meczów jest Kamil Grosicki. Bardzo dobry we Frankfurcie, teraz jeszcze lepszy - strzelał bramki i podawał kolegom. Taki Grosicki to duże wzmocnienie dla reprezentacji, a czekają ją jeszcze dwa mecze, od których wszystko będzie zależało.

Sport
Turniej Czterech Skoczni, Premier League, koszykówka. Co obejrzeć w Sylwestra i Nowy Rok?
Sport
Iga Świątek, Premier League i NBA. Co obejrzeć w święta?
Sport
Ślizgawki, komersy i klubowe wigilie, czyli Boże Narodzenia polskich sportowców
Sport
Wyróżnienie dla naszego kolegi. Janusz Pindera najlepszym dziennikarzem sportowym
Sport
Klaudia Zwolińska przerzuca tony na siłowni. Jak do sezonu przygotowuje się wicemistrzyni olimpijska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama