Reklama

Opłynął Horn, ale ze strajkiem w Lufthansie nie wygrał

Polski podróżnik Arkadiusz Pawełek, który - jako pierwszy na świecie - opłynął samotnie pontonem przylądek Horn, wrócił do Polski. Z pięciogodzinnym opóźnieniem przyleciał dziś z Chile do Warszawy.

Aktualizacja: 05.03.2008 18:19 Publikacja: 05.03.2008 08:53

Arkadiusz Pawelek

Arkadiusz Pawelek

Foto: Fotorzepa, Andrzej Sadowski

Jego polscy przyjaciele i współpracownicy witali go w hali przylotów warszawskiego lotniska. Środowy powrót opóźnił się o 5 godzin z powodu strajku personelu lotniska we Frankfurcie, gdzie podróżnik przesiadał się na lot do Warszawy.

Pawełek opłynął Horn 24 lutego motorowym odkrytym pontonem "Onyx". W jego wyprawie uczestniczył też Wojtek Brzeziński, który samochodem terenowym ubezpieczał go z lądu.

Obaj w styczniu polecieli do Chile, gdzie odebrali samochód i ponton, które dotarły w kontenerze na statku do Punta Arenas. Po drobnych naprawach pontonu Pawełek przepłynął z Punta Arenas nad Cieśniną Magellana do Puerto Williams nad Kanałem Beagle, na chilijskiej wyspie Navarino. Po przymusowym postoju z powodu trudnych warunków pogodowych wyruszył z Puerto Wiliams na Horn.

W niedzielę 24 lutego o godz. 19.44 czasu lokalnego (23.44 w Polsce) Polak opłynął Horn. Południowy kraniec Ameryki Południowej zdobył w ciężkich warunkach, do próby podchodził dwukrotnie. Po dwóch dniach od wypłynięcia wrócił do Puerto Williams, pierwotnie miał wrócić po 27 godzinach od startu do tego etapu.

Po odpoczynku w Puerto Wiliams przeprawił się na argentyńską stronę kanału Beagle do portu Ushuaia, gdzie spotkał się z Brzezińskim. Na przyczepie przewieźli ponton do Punta Arenas, zapakowali kontener i wysłali do kraju statkiem. Pawełek podał, że przesyłka powinna dotrzeć do kraju za ok. 7 tygodni.

Reklama
Reklama

Podróżnik pokonał Horn motorowym pontonem Onyx. Ma on 6,7 m długości i został wyprodukowany w 1986 r. Pawełek kupił go w Anglii i dostosował do ekstremalnych warunków samotnej żeglugi. Łódź jest wyposażona w silnik diesla o mocy 140 KM, co pozwala osiągnąć maksymalną prędkość 27 węzłów (ok. 50 km/h). Specjalnie dla potrzeb wyprawy wyprodukowany został autopilot kierowany systemem satelitarnym GPS, ponton ma też system pozwalający postawić go w normalnej pozycji w razie wywrotki.

System autopilota nie sprawdził się w 100 proc., bo na najtrudniejszym odcinku zawiodło zasilanie potrzebne do działania odbiorników GPS. Pawełek cały czas musiał sterować pontonem samodzielnie.

Akwen wokół przylądka to jeden z najtrudniejszych pogodowo rejonów na świecie. Ze względu na bardzo silne wiatry, żegluga odkrytą łodzią, nawet w okresie letnim, jest tam niezwykle ciężka.

Pawełek o opłynięciu Hornu myślał od wielu lat. W 1998 roku na ożaglowanym pontonie "Cena Strachu" przepłynął samotnie Atlantyk. Podróżnik mieszka w Świętochłowicach. Ma 39 lat.

Pytany o kolejną wyprawę, powiedział, że teraz o tym nie myśli, wyłącza telefon i jedzie z narzeczoną w góry. Pod koniec maja zaplanował udział w rajdzie samochodów terenowych wokół jeziora Ładoga w Rosji.

Sport
Turniej Czterech Skoczni, Premier League, koszykówka. Co obejrzeć w Sylwestra i Nowy Rok?
Sport
Iga Świątek, Premier League i NBA. Co obejrzeć w święta?
Sport
Ślizgawki, komersy i klubowe wigilie, czyli Boże Narodzenia polskich sportowców
Sport
Wyróżnienie dla naszego kolegi. Janusz Pindera najlepszym dziennikarzem sportowym
Sport
Klaudia Zwolińska przerzuca tony na siłowni. Jak do sezonu przygotowuje się wicemistrzyni olimpijska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama