Pierwszy z tegorocznych turniejów o indywidualne mistrzostwo świata wygrał w Pradze 19-letni Emil Sajfutdinow przed trochę starszym Fredrikiem Lindgrenem.
Debiutant obwołany w Rosji następcą Igora Plechanowa oraz mało doświadczony Szwed pokonali sławnych weteranów. Pedersen był piąty. Czterej Polacy, którzy mają stałe miejsce w tegorocznym cyklu: Tomasz Gollob, Sebastian Ułamek, Grzegorz Walasek i Rune Holta, pojechali słabo, żaden nie awansował do półfinału.
Ten nieoczekiwany początek cyklu Grand Prix wyraźnie zmobilizował Pedersena, który ponad tydzień temu złamał podczas zawodów ligi szwedzkiej kciuk prawej ręki, lecz postanowił wystartować w Polsce bez względu na ból.
W przypadku Duńczyka to naprawdę odważna decyzja, w dzieciństwie stracił w tej samej dłoni dwa palce, do dodawania gazu i trzymania kierownicy pozostały mu w zasadzie tylko palec wskazujący i mały oraz zabandażowany kciuk na stalowej szynie.
Trener polskiej kadry Marek Cieślak wierzy, że powtórki z Pragi nie będzie. Plan minimum to jeden polski żużlowiec w finale. Najbardziej interesujący dla miejscowych kibiców będzie start ich idola – Jarosława Hampela, który skorzysta z dzikiej karty. W 2008 roku też był gościem cyklu i spisał się dobrze – zajął czwarte miejsce (wygrał Leigh Adams). W tym roku Hampel obiecuje co najmniej powtórkę, w żużlu znajomość toru ma znaczenie.