Powodem wycofania się z Formuły 1 są słabe wyniki finansowe japońskiego producenta samochodów spowodowane ogólnoświatowym kryzysem finansowym i gwałtownym spadkiem liczby sprzedawanych aut.

Zapowiadana przez prasę decyzja szefów Toyoty oznacza dobre wieści dla teamu, w którym przez cztery sezony występował Robert Kubica. Odkupiona od BMW przez fundusz Quadbak, stajnia Petera Saubera straciła miejsce w stawce, bo nie podpisała na czas Porozumienia Concorde. Kiedy pojawił się nowy inwestor władze Formuły 1 wpisały team na pierwszym miejscu listy rezerwowej.

Toyota to trzeci po Hondzie i BMW wielki koncern motoryzacyjny, który wycofuje się z najbardziej prestiżowej serii wyścigowej. Co chwila powracają również plotki o planowanej rezygnacji Renault, ale jest praktycznie przesądzone, że nowy zespół Kubicy wystąpi w przyszłym sezonie. W wyścigi wciąż są zaangażowane Ferrari i Mercedes i nic nie wskazuje na to by miały je opuścić.

[srodtytul]Duży budżet, mały efekt[/srodtytul]

Team finansowany przez Toyotę zadebiutował w tej prestiżowej rywalizacji kierowców w 2002 roku. W ciągu siedmiu lat startów nie zdołał odnieść ani jednego zwycięstwa w cyklu Grand Prix, chociaż dysponował największym budżetem w stawce przekraczającym sumę 300 milionów dolarów rocznie.

Tegoroczny sezon japoński zespół zakończył na piątym miejscu wśród dziesięciu ekip. Jego zawodnicy: Włoch Jarno Trulli i Niemiec Timo Glock zostali sklasyfikowani odpowiednio na ósmym i dziesiątym miejscu.

W poniedziałek inna japońska firma, producent opon Bridgestone, poinformował, że nie będzie się ubiegał o przedłużenie umowy ważnej do końca 2010 roku, gwarantującej mu wyłączność na dostawę ogumienia do Formuły 1.