Mistrzowie świata mocno cierpią z powodu wprowadzonych przed sezonem zmian w przepisach. Ograniczono fantazję konstruktorów w zakresie układu wydechowego, co odebrało Red Bullowi nieco prędkości. Zespół próbuje to nadrobić i podczas piątkowych treningów na torze pod Szanghajem Sebastian Vettel i Mark Webber korzystali z dwóch różnych konfiguracji wydechu. Obrońca mistrzowskiego tytułu był minimalnie szybszy od zespołowego kolegi.
– Lepiej mi się jeździło – stwierdził Vettel po wypróbowaniu starszej konfiguracji wydechu, z której Red Bull korzystał tylko na początku zimowych testów. – Nie wiem, czy zostawimy ten wydech na resztę weekendu, musimy dokładnie porównać dane z obu samochodów i dopracować najlepszy pakiet.
Niemiec zakończył piątkowe jazdy z trzecim czasem, a zespołowy partner Webber był wolniejszy o 0,2 sekundy. Eksperymenty z wydechem mogą skierować Red Bulla na właściwe tory i obiekt w Szanghaju byłby do tego idealnym miejscem: trzy lata temu austriacka ekipa odniosła tutaj swój pierwszy triumf w Formule 1, a następnie wygrała niemal połowę rozegranych od tamtej pory wyścigów. Po dwóch z rzędu mistrzowskich tytułach nadszedł słaby początek sezonu 2012 – po dwóch wyścigach Red Bull może się pochwalić jednym drugim miejscem Vettela i dwoma czwartymi lokatami Webbera – ale w niedzielnym wyścigu niemiecko-australijski duet może się liczyć w walce o zwycięstwo.
W piątek szybsi od nich byli tylko Michael Schumacher z Mercedesa i Lewis Hamilton z McLarena. W najlepszym wypadku Anglik wystartuje do wyścigu z szóstego pola i będzie musiał nadrabiać straty w efekcie kary za przedwczesną wymianę uszkodzonej skrzyni biegów. Z kolei zespół siedmiokrotnego mistrza świata prezentuje co prawda rewelacyjne tempo na pojedynczych okrążeniach, ale w wyścigach samochody „Schumiego" i Nico Rosberga zbyt ostro obchodzą się z oponami. Szybkie, nadmierne zużycie ogumienia sprawia, że obaj Niemcy mimo dobrych wyników w kwalifikacjach mają problemy z utrzymaniem dobrego tempa na dystansie wyścigu.
Gdy dodamy do tego problemy Jensona Buttona, który po piątkowych treningach stwierdził, że w przeciwieństwie do Hamiltona nie jest w stanie wydobyć odpowiedniej szybkości ze swojego McLarena, to przed duetem Red Bulla pojawi się okazja do powrotu na najwyższy stopień podium. Niespodziewany lider punktacji Fernando Alonso raczej im nie zagrozi. Hiszpan uzyskał dopiero dziesiąty czas i kolejny raz podkreślił, że w normalnych, suchych warunkach tempo Ferrari jest dalekie od ideału.