- Dostałem je od kumpla na szczęście. Nie miałem złych zamiarów – tłumaczył się duński napastnik. Po zdobyciu drugiego gola w meczu grupowym z Portugalią (2:3) podniósł do góry koszulkę i na gumce od majtek pokazał tajemniczy napis „Paddy Power". To nazwa irlandzkiej internetowej firmy bukmacherskiej, należącej do jego przyjaciela.
UEFA zareagowała natychmiast, wysyłając sygnał, że niedozwolona reklama będzie surowo karana: 100 tys. euro grzywny i jeden mecz zawieszenia mają skutecznie wybić innym zawodnikom z głowy tego typu zachowania.
Ale – jak się okazało – na całym zamieszaniu zyskali wszyscy. UEFA swoje pieniądze dostała, piłkarz był na okrągło pokazywany w stacjach telewizyjnych, a kary i tak zapłacić nie musiał. Wszystkie koszty zdecydował się pokryć „Paddy Power". Specjaliści z branży reklamowej wartość ekspozycji wycenili na 2 mln euro.
Trzy lata temu bohaterem podobnej historii stał się Mario Gomez. Po strzeleniu bramki dla Stuttgartu pokazał, że otwiera puszkę i unosi się w powietrzu. Nikt chyba nie miał wątpliwości, o jaki napój energetyzujący chodziło.
Samir Nasri po strzeleniu Anglikom na Euro wyrównującej bramki, położył na ustach palec, nakazując milczenie. Później z ruchu jego warg można było odczytać następujące słowa: „Zamknij gębę". Gest skierowany był w stronę dziennikarzy „L'Equipe", podającym w wątpliwość umiejętności pomocnika Manchesteru City. Piłkarz odmawia wywiadów, a polującym na niego reporterom odpowiada: „Nigdy nie prosiłem, żebyście na mnie czekali".
Z mediami na wojennej ścieżce są też Mario Balotelli i Cristiano Ronaldo. Włocha po pięknym golu (pierwszym i jak na razie jedynym w turnieju) w meczu z Irlandią (2:0) uspokajać musiał kolega z drużyny Leonardo Bonucci. Na wszelki wypadek zatkał mu usta. – Krzyczał coś po angielsku, ale nawet tego nie rozumiałem. Mario jest impulsywny, ale to też jego siła – opowiadał Bonucci.
Pojawiły się podejrzenia, że czarnoskóry napastnik wykrzyczał, co sądzi o chorwackich kibicach, którzy kilka dni wcześniej go obrażali. A przecież ostrzegał, że zabije każdego, kto rzuci w niego bananem albo trafi złym słowem. Zagadkę wyjaśnił jego menedżer Mino Raiola: odbiorcami mieli być krytykujący go dziennikarze.
Portugalczyk przedstawicieli mediów konsekwentnie unika. Po bramce w spotkaniu z Czechami (1:0), dającej awans do półfinału, pokazał do kamery, by z krytyką się wstrzymali. Posłał też całusa swojej dziewczynie, rosyjskiej modelce Irynie Shayk. Ale mięśni ud, jak ostatnio w meczach ligowych Realu Madryt, już nie prezentował.
Nie było też jeszcze w mistrzostwach żadnej kołyski ani spektakularnych tańców w narożniku. Ale wszystko, co najlepsze, jeszcze przed nami. Na całowaniu godła, ślizganiu się po trawie czy dziękowaniu Bogu na pewno się nie skończy. Konkurs na najbardziej oryginalną celebrację trwa.