Reprezentacja Wielkiej Brytanii zajmuje ostatnie miejsce w tabeli z trzema porażkami (nie wygrali dotychczas żadnego seta). Polaków wyprzedzają tylko Bułgarzy.
W ostatnim spotkaniu siatkarze prowadzeni przez Andreę Anastasiego pewnie pokonali Argentyńczyków 3:0. W dotychczasowej rywalizacji musieli uznać wyższość Bułgarów, z którymi przegrali 3:1.
Przed rozpoczęciem spotkania na trybunach słychać było żywiołowy doping Polaków, skutecznie zagłuszających kibiców gospodarzy.
I set:
Oba zespoły rozpoczęły rywalizacje od gry punkt za punkt, wynikające głównie z błędów serwisowych. Polacy od początku meczu świetnie blokowali i przy stanie 6:2 trener Wielkiej Brytanii zdecydował się na pierwszą przerwę. Po przerwie technicznej przewaga naszych siatkarzy była coraz bardziej widoczna i w połowie seta prowadziliśmy 15:6. Mimo zdecydowanego prowadzenia 21:12 trener Anastasi po każdej akcji doradzał swoim siatkarzom. Podczas drugiej przerwy technicznej przekazał swoim zawodnikom, że wpadka, która wydarzyła się podczas meczu z Bułgarami już nie może się powtórzyć.
Przy stanie 24:16 serwujący Brytyjczyk zagrał daleko w aut i Polacy zwycięstwem zakończyli pierwszego seta
II set:
Początek drugiej partii zaczął się od dość niespodziewanego prowadzenia Brytyjczyków 4:1. Na pierwszą przerwę techniczną schodziliśmy jednak prowadząc już 8:6. Kontrolując przebieg wydarzeń na boisku nie pozwalaliśmy wyprzedzić się ekipie brytyjskiej. Na drugą przerwę techniczną schodziliśmy również dwupunktowym prowadzenia 16:14. Drugą partię mocnym zagraniem z krótkiej piłki zakończył Grzegorz Kosok.
III set:
W polskiej drużynie wciąż bardzo dobrze funkcjonował blok, na którego skuteczność narzekaliśmy w meczu z Bułgarami. Nasi siatkarze mimo zdecydowanej przewagi w każdym elemencie gry, byli bardzo skoncentrowani i prowadzili 17:9. W końcówce gospodarze obronili dwie piłki meczowe, ale przy mocnym ataku ze skrzydła Zbigniewa Bartmana nie mieli szans.
W ostatnim spotkaniu grupowym Polacy zmierzą się z reprezentacją Australii.
Polska - Wielka Brytania 3:0 (25:16, 25:19: 25:18)
