Michał Kwiatkowski nadal jest czwarty w klasyfikacji generalnej z ledwie sekundą straty do lidera, nadal prowadzi wśród młodzieżowców, za co mu się należy biała koszulka.
Żółta była bardzo blisko. Omega Pharma Quick Step, grupa Polaka, długo miała najlepszy wynik w drużynowej czasówce (jedzie po dziewięciu kolarzy, ale liczy się czas piątego), mimo że jej najlepszy specjalista w tej konkurencji Niemiec Tony Martin jest mocno poobijany po kraksie podczas pierwszego etapu. Lekarz drużyny mówi, że posiniaczonego Martina, dwukrotnego mistrza świata w jeździe na czas, boli każdy ruch.
Belgijskiej grupie nie dali rady ani kolarze Sky z liderem Touru Chrisem Froomem i z poobijanym jeszcze mocniej od Martina Geraintem Thomasem (stracili ponad dwie sekundy), ani Saxo Tinkoff drugiego faworyta wyścigu, Alberto Contadora (osiem sekund).
Australijska grupa Orica GreenEdge podbija tegoroczny Tour. Najpierw autobusem, który utknął na finiszu pierwszego etapu, potem już dzięki kolarzom. W poniedziałek Gerrans wygrał trzeci etap na Korsyce, wczoraj Orica z czasem 26:25 s wyprzedziła Omegę Pharmę o 0,75 s i ma na czele Touru trzech kolarzy: Gerransa, Daryla Impeya i Michaela Albasiniego. Wszyscy mają ten sam czas, za nimi jest Kwiatkowski.
Zwycięzcy jechali z rekordową w historii TdF średnią prędkością, 57,8 km/h. Poprzedni rekord należał do Discovery Channel, z 2005, gdy Lance Armstrong jechał po ostatni triumf w Tourze.
Gerrans to szósty Australijczyk, który założył żółtą koszulkę. Polak był liderem Tour de France raz, gdy Lech Piasecki świetnie zaczął wyścig w roku 1987.
Kwiatkowskiemu jedna szansa uciekła, o następne będzie trudniej. Dziś jeden z dwóch najdłuższych etapów, 219 km z Cagnes-sur-Mer do Marsylii (dłuższy będzie tylko z Givors na Mont Ventoux za 10 dni). Brzmi groźnie, ale etap jest dość płaski i stworzony dla sprinterów.