Tomasz Gollob wycofał się z półfinału w ostatniej chwili. Jako powód tej decyzji były mistrz świata podał uraz kręgosłupa. Jednak kibice nie stracili wiary w zespół Marka Cieślaka. Zastanawiali się tylko, kto zastąpi kontuzjowanego żużlowca.
Już pierwsze powołania trenera reprezentacji Polski wzbudziły sporo kontrowersji. W częstochowskim półfinale mieli pojechać Tomasz Gollob, Jarosław Hampel, Krzysztof Kasprzak i Maciej Janowski. Wybór pierwszej trójki nie wzbudzał wątpliwości. To zawodnicy regularnie startujący w cyklu GP. Ale wskazanie Janowskiego wywołało małą konsternację. Wiadomo było, że w związku z kontuzją Adriana Miedzińskiego (upadek podczas turnieju towarzyskiego w Czechach), Marek Cieślak musi znaleźć inne rozwiązanie. Kibice spodziewali się, że czwartym zawodnikiem reprezentacji będzie Piotr Protasiewicz, Patryk Dudek, Przemysław Pawlicki czy Janusz Kołodziej. Ale trener powołał 22-latka.
Fani twierdzili, iż Janowski swój występ w drużynie narodowej zawdzięcza jedynie temu, że jest zawodnikiem Unii Tarnów, którą na co dzień prowadzi Marek Cieślak. Ich zdaniem zawodnik z Tarnowa jest zbyt młody i niedoświadczony, by startować w tak ważnym turnieju jak DPŚ. To jego pierwszy sezon wśród seniorów. Ale w niedzielę w Częstochowie 22-latek udowodnił sceptykom, że presja międzynarodowych zawodów nie robi na nim wrażenia. Janowski zdobył 13 punktów, tyle co Krzysztof Kasprzak. Po tym występie wielu krytyków zawodnika zamilkło. Do grona młodych, zdolnych i perspektywicznych dołączył kolejny żużlowiec.
Mniej kontrowersji wzbudziła zmiana, której trener dokonał, gdy dowiedział się o urazie Golloba. W miejsce mistrza świata z 2010 powołany został Patryk Dudek z Falubazu Zielona Góra. W polskiej Ekstralidze Dudek zdobywa średnio 2,045 pkt na bieg, co daje mu 16. miejsce w klasyfikacji najlepiej punktujących żużlowców. Ale w Częstochowie pojechał gorzej, niż Janowski (23. w klasyfikacji, 1,910 pkt). Zdobył osiem punktów, co było najsłabszym wynikiem w polskiej reprezentacji. Ale i tak zakończył zawody z większym dorobkiem, niż najlepszy w reprezentacji Rosji (która zajęła ostatnie miejsce) Andriej Kudriaszow (7 pkt). Dwaj młodzi żużlowcy, Janowski i Dudek, pokazali, że z powodzeniem mogą zastąpić bardziej utytułowanych kolegów.
Polscy kibice nie muszą się martwić o przyszłość. Krajowe kluby wychowują kolejne pokolenie żużlowców, którzy za parę lat włączą się do walki o najwyższe cele na świecie. Juniorzy już teraz bez obaw rywalizują ze starszymi i bardziej doświadczonymi przeciwnikami. Bracia Pawliccy, Paweł Przedpełski, Bartosz Zmarzlik, Dudek, Janowski – oni za parę lat będą stanowić trzon polskiej drużyny narodowej i powalczą o indywidualne mistrzostwo świata. Polski żużel nie skończy się wraz z karierą Tomasza Golloba.