Wyścig był dramatyczny, ale zwycięstwo lidera punktacji ani przez moment nie było zagrożone. Kierowcy Red Bulla nie przeszkodziły nawet dwie neutralizacje: pierwsza po eksplozji opony w McLarenie Sergio Pereza, druga po widowiskowym pożarze samochodu jego zespołowego partnera.
Auto Marka Webbera zostało uderzone przez obracającą się wyścigówkę Adriana Sutila, a olej z przebitej chłodnicy błyskawicznie stanął w płomieniach. Fajerwerki zapewnił też Nico Rosberg: gdy wyprzedzał zmagającego się ze zużytymi oponami zespołowego partnera Lewisa Hamiltona, nagle oberwało się przednie skrzydło w jego mercedesie, krzesząc snopy iskier.
Wybuchowo było także w Lotusie: jadący przez większą część wyścigu na drugiej pozycji Romain Grosjean popełnił w końcówce drobny błąd, który wykorzystał jego zespołowy partner. Francuz domagał się przez radio, żeby zespół polecił Kimiemu Raikkonenowi oddanie mu pozycji. – Był szybszy [od Raikkonena], ale pod presją stracił koncentrację i może to go czegoś nauczy – skomentował szef ekipy Eric Boullier. Po przejechaniu mety Grosjean otrzymał przez radio okraszone niecenzuralnym słowem polecenie, żeby „uśmiechać się na podium”, a o całej sprawie zespół porozmawia z nim w zaciszu garażu.
Vettel już za tydzień zapewni sobie tytuł, jeśli wygra Grand Prix Japonii, a wicelider Fernando Alonso będzie dziewiąty lub niżej. Hiszpan zajął w Korei dopiero szóste miejsce, za Hamiltonem i rewelacyjnym Nico Hulkenbergiem, który dzięki czwartej pozycji wyrównał swoje najlepsze osiągnięcie w karierze.
Grand Prix Korei: