Polski kolarz grupy Omega Pharma Quick-Step przegrał na podjazdach w Abruzji. Ostatni, kończący dzisiejszy etap - pod Guardiagrele daje w kość nawet zawodowcom. Kolarze czasami podjeżdżają nań zygzakiem, innym razem schodzą z rowerów. Nachylenie wzniesienia sięga nawet 30 procent. Tylko nieliczni potrafią przebyć ten odcinek z kolarską gracją i wynikiem pozwalającym zdziałać coś w wyścigu.
Ale losy etapu i zapewne wyścigu rozstrzygnęły się wcześniej. - To był powrót wielkiego Alberto Contadora – mówili włoscy komentatorzy, opisując przeprowadzoną przez hiszpańskiego kolarza akcję. Zwycięzca trzech wielkich tourów w samotnej ucieczce przejechał 40 km. Drugiego w klasyfikacji generalnej po tym etapie Kolumbijczyka Nairo Quintanę wyprzedził o ponad dwie minuty, co we współczesnym kolarstwie uchodzi za nokaut. Kwiatkowski – jeszcze w koszulce lidera – dotarł na metę sześć minut za Contadorem. - Po takim etapie jak dziś, zaczynasz myśleć tylko o tym, co poprawić i jak walczyć następnym razem, aby nie dostać kopa w tyłek - ocenił etap kolarz z Torunia.