Jeszcze 100 m przed metą Michał Kwiatkowski prowadził. Na końcowym fragmencie „Ściany w Huy", kilometrowym podjeździe tuż przed metą – w najgorszym momencie, gdy nachylenie dochodziło do 26 procent – wyrwał do przodu, za nic sobie mając renomę rywali.
Może atak przyszedł ciut za wcześnie, może poniosła Polaka fantazja, ale znów pokazał, że jest znakomitym kolarzem. Na tej ścianie o zwycięstwo walczą tylko najlepsi. Triumfator, Hiszpan Alejandro Valverde, który w końcówce wyprzedził Kwiatkowskiego, osiągnął rekordowy czas podjazdu pod Huy. Drugi był Irlandczyk Daniel Martin. Polak zrobił wszystko co mógł, by wygrać. „Zamknąłem oczy i próbowałem finiszować. Nie wiem, co mogę powiedzieć więcej" – wyrzucił z siebie na mecie.