Wydawało się, że po latach wzajemnego szpiegowania, podkradania fachowców, sporów formalnych, spraw sądowych i awantur kolejna edycja Pucharu Ameryki przebiegnie w miarę spokojnie, ale czas względnej zgody minął.
Przynaglone graniczną datą 31 marca 2015 roku syndykaty przegłosowały niedawno zmianę protokołu regat w 2017 roku polegającą na zmniejszeniu wielkości rywalizujących jednostek z 62 do 45-50 stóp oraz miejsca rozegrania wyścigów kwalifikacyjnych z Auckland na Bermudy. I znów się zaczęło.
Wyniki głosowania (znaczną większością głosów) w obu tych sprawach nie przekonały dwóch najbardziej znanych i największych z syndykatów walczących w regatach challengerów: ekipy Luna Rossa i Emirates Team New Zealand (ETNZ). Oba głosowały przeciwko, oba zagroziły wycofaniem się z udziału w Pucharze Ameryki.
Szefowie teamu Luna Rossa już kilka dni przed głosowaniem zapowiedzieli, że będą zmuszeni do rezygnacji ze startu, jeśli katamarany zostaną zmniejszone. Usłyszeli głosy poparcia od Nowozelandczyków, których dodatkowo zdenerwował fakt, że regaty kwalifikacyjne nie zostaną rozegrane, jak wcześniej planowano, w Zatoce Hauraki w Auckland.
ETNZ uzasadnia protest tym, iż wyścigi w Nowej Zelandii gwarantowały dopływ funduszy dla syndykatu ze źródeł rządowych. Szefowie tej ekipy przekazali już informację (na razie na Twitterze), że będą odwoływać się od wyników głosowania i postulować przywrócenie Auckland jako miejsca wstępnych regat w sądzie arbitrażowym, bo przecież „bazą decyzji są podpisane wcześniej dokumenty i wypełnianie protokołu AC35".