Reklama

Moskiewska próba ognia

W czwartek przed zespołem z Poznania wyzwanie jesieni. Jego rywal w Pucharze UEFA jest tylko przejazdem, w drodze do Ligi Mistrzów. Transmisja o 18 w TVP 2
Brazylijczyk Vagner Love, największa gwiazda CSKA Moskwa: marudny, rozrywkowy, ale wyjątkowo skutecz

Brazylijczyk Vagner Love, największa gwiazda CSKA Moskwa: marudny, rozrywkowy, ale wyjątkowo skuteczny

Foto: AFP

Franciszek Smuda o rywalu mówi: "maszyna". – Wszystkie części solidne i dobrze dopasowane. W obronie, w pomocy. A do tego jest ten Vagner Love. Kto zostawi mu tylko trochę wolnego miejsca, ten będzie miał kłopoty – mówi "Rz" trener Lecha.

Do odpowiedniego zajęcia się reprezentantem Brazylii z CSKA Smuda już od dłuższego czasu przygotowywał najtwardszego ze swoich obrońców, Manuela Arboledę. Dla Kolumbijczyka i jego kolegów z Lecha dzisiejszy mecz na sztucznym boisku na Łużnikach to najtrudniejsza próba w tym sezonie.

Rywal wygrał dwa pierwsze mecze w rundzie grupowej, jest niemal pewny awansu do wiosennej części rozgrywek, a w zakończonym właśnie sezonie ligi rosyjskiej zajął drugie miejsce, co przy nowych regułach kwalifikacji oznacza miejsce w fazie grupowej następnej Ligi Mistrzów.

Gdy trzy lata temu CSKA zdobywało Puchar UEFA jako pierwszy rosyjski klub od czasu rozpadu ZSRR, Smuda jeszcze nie przypuszczał, że przyjdzie mu coś budować w Poznaniu. Pracował wtedy w walczącej o utrzymanie Odrze Wodzisław, przez następny rok wyciągał z tarapatów Zagłębie Lubin, dopiero stamtąd przeniósł się do Poznania.

Dziś o jego Lechu mówi się, że jest najmądrzej budowaną polską drużyną, z odciśniętym stemplem trenera i dobrą polityką transferową. Jako jedyna nie przyniosła w tym sezonie wstydu w pucharach, rozbudziła takie nadzieje jak Wisła sześć lat temu, gdy Henryk Kasperczak z głodnym sukcesów zespołem (zresztą zbudowanym przez swojego poprzednika, czyli Smudę) nie przestraszył się Parmy ani Schalke.

Reklama
Reklama

Piłkarze Lecha mogą przekonać siebie i kibiców, że to już ten moment. Nic za nimi nie przemawia, ale właśnie tak było z Wisłą jesienią 2002.

CSKA to finansowa i sportowa potęga, już nie tylko na rosyjskie warunki. Po zdobyciu Pucharu UEFA przyszły dwa nieudane starty w Lidze Mistrzów (zespół odpadał już po rundzie grupowej), kryzysy formy i nastrojów w klubie, ale jedno się nie zmieniało: właściciele dosypywali pieniędzy i budowali dalej.

Pilnowali, by w drużynie nie było rewolucji. Pozwolili odejść dwóm Brazylijczykom, Danielowi Carvalho i Jo, ale większość liderów zatrzymali. Nie tylko Love, również bramkarza Igora Akinfiejewa, obrońców Sergieja Ignaszewicza i braci Bieriezuckich, pomocników Jurija Żirkowa i Jewgienija Ałdonina.

– Remis będzie mistrzostwem świata – mówi Smuda, ale akurat w tej sprawie nie warto trenera słuchać. Jego Lech nie potrafi grać na remis, więc będzie gorąco.

Piłka nożna
Iran chce się wycofać z Mundialu. Szef FIFA: Trump zapewnił, że są mile widziani
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
Skala sprzedaży rośnie szybciej niż logistyka – typowe wyzwania firm
Piłka nożna
Liga Mistrzów. Rzut karny ratuje Barcelonę, niecodzienny debiut bramkarza Tottenhamu
Piłka nożna
Afera w polskiej piłce. Grali u bukmachera, mieli obstawiać nawet mecze ze swoim udziałem
Piłka nożna
Barcelona wybiera prezesa. Gra o przyszłość Roberta Lewandowskiego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama