– O swoją przyszłość będę się martwił, jeśli przestanę być trenerem Legii. Nie mogę komentować każdej prasowej spekulacji, media zwalniały mnie ostatnio dość często – mówił wczoraj trener Legii Maciej Skorża.
Chociaż oficjalnie klub zaprzecza, że rozpoczął poszukiwania nowego trenera, dzisiejsze spotkanie w Łodzi jest jednak meczem o posadę Skorży. A trener będzie na to patrzył z oddali: nie może usiąść na ławce, jest zawieszony za dyskusje z sędzią w przerwie spotkania z Lechem.
Skorża, zaczynając latem budowę nowej Legii, postawił na złe konie – klub jest na 11. miejscu w tabeli, porównanie sił z beniaminkiem z Łodzi niemal w każdej formacji wypada na niekorzyść piłkarzy Skorży.
W ataku Legii gra nastolatek Michał Kucharczyk, w Widzewie – Marcin Robak i Darvydas Sernas, którzy razem w tym sezonie strzelili już dziewięć goli, a sam Sernas sześć, czyli tyle, ile cała Legia.
W obronie gości zabraknie kontuzjowanego Dickscona Choto. Problemem jest też obsada bramki. Skorża sam przyznaje, że nie wie, na którego bramkarza postawić.
W tym sezonie Legia wygrywała tylko cudem. Najpierw podniosła się z 0:1 z Cracovią, zwycięskiego gola strzelając w doliczonym czasie. We Wrocławiu udało jej się pokonać Śląsk po jednym celnym strzale. Lech przegrał w Warszawie, mimo że grał z przewagą jednego zawodnika i prowadził 1:0. Wtedy wydawało się, że drużyna Skorży, jeśli nie umiejętnościami, jest w stanie wygrywać charakterem. Po tygodniu przyszła jednak upokarzająca porażka z Lechią u siebie 0:3. Przegranych w tym sezonie uzbierało się już pięć.
– Strzelamy za mało goli, nie stwarzamy okazji. Ale wydaje mi się, że udało nam się poprawić grę w obronie – mówi Skorża.
Podczas dwutygodniowej przerwy na mecze reprezentacji Legia ćwiczyła na zgrupowaniu w Ełku i rozgrywała sparingi. Z Mazurem Ełk wygrała 6:0, z drugoligowym Zniczem Pruszków tylko 3:2. Do zespołu po kontuzji wraca Sebastian Szałachowski.
Widzew nie wygrał z Legią od dziesięciu lat. Po 3:2 w 2000 roku przyszły dwa remisy i osiem porażek. W dziesięciu meczach Widzew strzelił tylko dwa gole, stracił 19. Na tak dobry mecz jak w latach 90., gdy obie drużyny walczyły o mistrzostwo Polski i grały w Lidze Mistrzów, nie ma co liczyć, ale 10 tysięcy kibiców na trybunach może dziś liczyć na emocje. Szansa gospodarzy na upokorzenie przeciwnika wydaje się duża jak nigdy.
– Jeśli słyszę, że jesteśmy faworytami, to znaczy, że umiemy grać w piłkę. Musimy to jednak pokazać na boisku, bo wiem, jak ważne to spotkanie jest dla kibiców. Dla nas święto będzie dopiero wtedy, gdy zdobędziemy trzy punkty – mówi trener Widzewa Andrzej Kretek.
Beniaminek z Łodzi przegrał w tym sezonie tylko raz, ale też rzadko wygrywa. Na osiem meczów aż pięć zakończył remisami.
[ramka]9. kolejka
PIĄTEK
• Widzew Łódź – Legia Warszawa (20.00, transmisja Canal+Sport)
SOBOTA
• Śląsk Wrocław – Polonia Warszawa (14.45, Orange Sport). • Jagiellonia Białystok – Polonia Bytom (17.00, Orange Sport) • Lech Poznań – Zagłębie Lubin (18.15, Canal+ Sport) • Korona Kielce – GKS Bełchatów (19.15, Canal+ Sport)
NIEDZIELA
• Cracovia – Ruch Chorzów(15.00, Orange Sport) • Górnik Zabrze – Wisła Kraków (17.00, Canal+ Sport). • Lechia Gdańsk – Arka Gdynia (17.15, Orange Sport).[/ramka]