Rok temu Barcelona i Arsenal spotkały się w ćwierćfinale i dały kibicom to, co ci kochają najbardziej. W pierwszym meczu w Londynie Arsenalowi udało się jeszcze doprowadzić do remisu 2:2, w drugim został sprowadzony na ziemię. Barcelona wygrała 4:1 po czterech golach Leo Messiego, który bawił się przeciwnikami, jakby grał na podwórku.
Zdaniem Josepa Guardioli Arsenal jest dziś silniejszy niż przed rokiem, bo ma rozkwitającego Samira Nasriego, szybkiego Marouane Chamakha, no i Cesca Fabregasa, dla którego najlepszą reklamą jest to, że Barcelona bezskutecznie walczy o niego w każdym oknie transferowym. W Arsenalu gra dwóch polskich bramkarzy – Łukasz Fabiański i Wojciech Szczęsny.
Już w 1/8 finału zmierzą się ostatni finaliści – Inter Mediolan i Bayern Monachium, jednak w tym sezonie obie drużyny grają dużo słabiej. W maju Inter wygrał 2:0, ale teraz nie ma już Jose Mourinho, który zabrał ze sobą całą magię. Drużyna prowadzona przez Rafaela Beniteza w lidze jest dopiero siódma, a w grupie Ligi Mistrzów przegrała 0:3 nawet z ostatnim Werderem Brema. Massimo Moratti co kilka dni stawia Benitezowi nowe ultimatum, a kibice nie wierzą w cudowną odmianę.
Nie lepiej dzieje się w Bayernie, który w Bundeslidze jest szósty, ale przynajmniej Louis van Gaal może czuć się pewniej.
Po raz drugi z rzędu Real Madryt na początku fazy pucharowej trafia na Lyon. Poprzednie starcie przegrał, podobnie jak pięć wcześniejszych z innymi rywalami. Teraz z losowania w Realu nie jest zadowolony. Lyon, według Emilio Butrageno, to przeciwnik, który wykorzysta nawet najmniejszą słabość.