Reklama

Kapitan prosi o czystą kartę

Wreszcie poważny mecz. Franciszek Smuda wymaga zwycięstwa. Początek o 20.30 – TVP 1
Kapitan prosi o czystą kartę

Foto: ROL

Seria porażek z ubiegłego roku i kolejne czystki w drużynie, których dokonywał Smuda, opuściły zadarte nosy, ale zwycięstwo z Wybrzeżem Kości Słoniowej czy wcześniej niezła gra z USA i Ukrainą poprawiły samopoczucie polskich piłkarzy.

– Zmieniła się sytuacja w naszych klubach. Gramy ważne role, przenosimy to do reprezentacji – mówi kapitan Jakub Błaszczykowski. Prosi o czystą kartę, chce, by w tym roku kadra pokazała kibicom, że warto ją wspierać.

Smuda szuka i tak jak po kolei sam obalał swoje kolejne teorie – o tym, że nie będzie naturalizował piłkarzy czy że będzie grał tylko z silnymi rywalami – tym razem przyznaje, że nie można poświęcić 2011 roku tylko na zgrywanie składu.

Ta drużyna na razie nie ma linii obrony. – Na zgrupowaniu jest nas tylko czterech, chyba nietrudno wytypować skład. Dla mnie to mecz ostatniej szansy. Mogę tu odegrać albo wielką rolę, albo żadną – tłumaczy Arkadiusz Głowacki, który do reprezentacji wrócił po 16 miesiącach.

Poza nim w obronie zagrają Łukasz Piszczek, Kamil Glik i Dariusz Dudka. Smuda upiera się, by tego ostatniego nie nazywać zapchajdziurą. Dostaje szansę, by wygrać rywalizację na lewej stronie z kontuzjowanym Sebastianem Boenischem.

Reklama
Reklama

Powołania dla Damiena Perquisa i Manuela Arboledy wydają się jednak przesądzone. Trener chce widzieć ich w drużynie już na letnim zgrupowaniu. Obaj razem z Boenischem, Ludovikiem Obraniakiem, Rogerem, który też wrócił do reprezentacji, a nawet Adamem Matuszczykiem mogącym wybierać, czy grać dla Polski, czy dla Niemiec, zmienią proporcje w kadrze.

Będziemy multi kulti, większość zawodników wyjściowej jedenastki po polsku będzie umiała co najwyżej zamówić kawę.

Dzisiaj z Norwegią Smuda postawi na sprawdzony wariant – pomocnicy Murawski i Matuszczyk mają dać Obraniakowi, Jeleniowi, Lewandowskiemu i Błaszczykowskiemu szansę, by udowodnili, że 60 miejsc w rankingu, jakie dzielą nas od przeciwników, to duża przesada. Trener wie, że im dalej od polskiej bramki, tym ta drużyna bardziej wygląda na jego autorskie dzieło. Smudzie można dużo zarzucić, ale przecież nie to, że nie chce grać atrakcyjnie.

W hotelu Quinta do Lago niedaleko Almancil jedna sala została oddana do pracy dziennikarzom. Są tam jabłka, banany, kawa w termosie i konsola do gier komputerowych. Po obiedzie, a przed treningiem, co jakiś czas zaglądają do nas piłkarze. Można przekonać się, że Wojciech Szczęsny to mistrz ping-ponga.

Selekcjoner do tej sali nie przychodzi. Gdy obejmował drużynę, świetnie zarządzał swoim wizerunkiem, każdemu dziennikarzowi wydawało się, że ma z nim wyjątkowy kontakt. Po serii porażek zrozumiał, że nikt go nie będzie głaskał po głowie, że – jak mówi – częściej dostanie dzidą, niż ktoś weźmie go w obronę.

Pytany o nerwy i o to, dlaczego się zmienił, zapewnia, że to zmiana na korzyść, bo ma zaufanie do zawodników, widzi sens swojej pracy i nie wątpi w sukces. Niestety nie jest w tych zapewnieniach przekonujący. Po pytaniu o to, dlaczego Norwegowie mogą mieć w kadrze 22 zawodników, a my tylko 16, zaczyna krzyczeć i tłumaczyć, używając argumentów „bo tak”. I prosi, by mu nie wmawiać, że się denerwuje.

Reklama
Reklama

[i]Przypuszczalny skład Polaków: Szczęsny – Piszczek, Głowacki, Glik, Dudka – Murawski, Matuszczyk, Obraniak – Błaszczykowski, Lewanowski, Jeleń[/i]

Piłka nożna
Robert Lewandowski przed barażami o mundial. „Mamy dwa finały. Wierzę, że awansujemy”
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Centra danych to kwestia całego ekosystemu
Piłka nożna
Był nadzieją polskiej piłki, podniósł się po ciężkich kontuzjach. Czy Jakub Moder zbawi kadrę?
Piłka nożna
Ekstraklasa. Hit w Warszawie na remis, Legia dalej balansuje na krawędzi utrzymania
Piłka nożna
Czas na baraże. Czy Robert Lewandowski zagra jeszcze na mundialu?
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama