Zawsze jest dobrze dla turnieju, kiedy gospodarze grają w nim długo. Na razie cała trójka przeszła przez 1/16 finału suchą stopą. Sukces odnieśli Kanadyjczycy i Meksykanie, teraz dołączyli też do nich Amerykanie.
Gospodarze cieszą się nie tylko ze zwycięstwa, które CNN nazwał „historycznym”. NBC dodaje, że to największa mundialowa wygrana na przestrzeni całego pokolenia (Amerykanie ostatnie zwycięstwo w fazie pucharowej odnieśli w 2002 r., pokonując 2:0 Meksyk).
Bohater USA strzelił gola, a potem dostał czerwoną kartkę
Gospodarze są też zadowoleni, że drużyna pokazała charakter, po tym, jak czerwoną kartkę dostał strzelec pierwszego gola Folarin Balogun. Przez ponad 30 minut Amerykanie grali w osłabieniu i nie tylko nie stracili bramki, ale też w końcówce dołożyli drugie trafienie po strzale Malika Tillmana z rzutu wolnego.
Z jednej strony jest radość, ale z drugiej także niepewność, bo napastnik AS Monaco nie wystąpi w spotkaniu 1/8 finału przeciwko Belgii, a to jeden z najlepszych graczy ofensywnych amerykańskiej reprezentacji na tym turnieju. Balogun strzelił w mistrzostwach świata już trzy gole, grając przez około 250 minut, i do tego osiągnięcia nie zbliżył się żaden z jego kolegów. Sebastian Berhalter, Alex Freeman, Giovanni Reyna, Auston Trusty i Tillman mają po jednym trafieniu.
Co martwi Amerykanów jeszcze bardziej, żadnego gola nie strzelili Ricardo Pepi i Haji Wright, czyli zawodnicy, którzy mogliby zastąpić Baloguna. Zawsze można też w jego miejsce wstawić Christiana Pulisica, ale on nie jest klasycznym napastnikiem i nie wiadomo, jak w takim ustawieniu Amerykanie by sobie poradzili.
Nic dziwnego, że trener Mauricio Pochettino po meczu z jednej strony chwalił swoich piłkarzy, podkreślając, że to było „niesamowite”, jak poradzili sobie z sytuacją, a z drugiej strony podkreślał, że nie zgadza się z czerwoną kartką, bo Balogun nie chciał zrobić rywalowi krzywdy. Narzekał też, że w spornych, niejasnych sytuacjach sędziowie zawsze podejmowali decyzje przeciwko jego drużynie.
USA – Belgia, czyli rewanż za mundial 2014
Teraz jednak nie ma co narzekać, bo na Amerykanów czeka Belgia, która na tym turnieju nie zachwyca, choć jej zwycięstwo nad Senegalem musi budzić szacunek. Przez 60 minut afrykańska drużyna dominowała na boisku, a kamery pokazywały, jak kłócą się Leandro Trossard i Youri Tielemans. Sytuacja zaczęła się odwracać dopiero, gdy na boisko weszli Romelu Lukaku i Dodi Lukebakio, a opuścili je Jeremy Doku i Kevin De Bruyne. „The Athletic” nazywa tę decyzję trenera Rudiego Garcii „odważną”, bo dwaj ostatni piłkarze są bardzo ważnymi postaciami w drużynie i mało kto wyobraża sobie skład Belgów bez nich. Jednak to właśnie w ostatnich minutach Belgowie strzelili dwa gole, a w dogrywce Tielemans zapewnił zwycięstwo z karnego.
Czytaj więcej
Jeszcze w 85. minucie Belgia przegrywała w Seattle z Senegalem 0:2, ale doprowadziła do dogrywki i zwyciężyła 3:2, wykorzystując rzut karny w ostat...
Amerykanie przypominają, że w fazie pucharowej przegrali z Belgami w 2014 r., ale z tamtej drużyny zostali tylko bramkarz Thibaut Courtois oraz De Bruyne i Lukaku. Najbliższy rywal Amerykanów lubi utrzymywać się przy piłce i spychać przeciwnika pod jego pole karne, ale kiedy rywal broni się nisko, Belgowie zaczynają mieć problemy z konstruowaniem akcji. Tylko czy Amerykanie, grający przed własną publicznością, mogą się zdecydować na taką taktykę.
Oba zespoły zagrały ze sobą towarzysko w marcu i wtedy 5:2 zwyciężyli Belgowie. Tamten mecz był jednak tylko przeglądem wojsk przed mundialem i nie należy wyciągać z niego wniosków.
Amerykanie jeszcze nigdy nie wygrali dwóch meczów z rzędu w fazie pucharowej mundialu, ale mają ochotę na napisanie wielkiej historii. Gdzie mieliby to zrobić, jak nie u siebie?