Senegalczycy mieli coś do udowodnienia piłkarskiemu światu. W styczniu zostali mistrzami Afryki, ale potem odebrano im tytuł i przyznano gospodarzom turnieju, Marokańczykom. Walkower był karą za to, że w finale opuścili boisko na znak protestu przeciw nieuznaniu bramki i podyktowaniu rzutu karnego dla rywali.
Mundial zaczęli od porażek z Francją i Norwegią, tracąc w sumie aż sześć bramek, ale nie zamierzali się poddawać i dzięki wysokiemu zwycięstwu nad Irakiem (5:0) zdołali wyjść z grupy.
Mundial. Wielki powrót Belgów
Trener Pape Thiaw przekonywał, że tamte początkowe niepowodzenia nie mają już znaczenia, bo faza pucharowa to zupełnie nowy rozdział. Zresztą selekcjoner Belgów chwalił Senegal, nazywając go najlepszym zespołem, jaki awansował z trzeciego miejsca.
– Stracone przez nas bramki wynikały z wielu indywidualnych błędów. Kiedy grasz z Francją i Norwegią, nie możesz sobie pozwolić na takie pomyłki – podkreślał Thiaw.
Wydawało się, że jego piłkarze wyciągnęli wnioski, bo długo zachowywali czyste konto, a Habib Diarra i Ismaila Sarr zdołali pokonać Thibauta Courtoisa i Senegalczycy prowadzili 2:0.
Bramkarz Realu Madryt to jeden z tych gwiazdorów, obok Kevina de Bruyne czy Romelu Lukaku, którzy w ostatniej dekadzie mieli poprowadzić Belgów do chwały. Każdy z nich jest już po trzydziestce, wiele wskazuje, że może to być dla nich pożegnalny mundial. Sukces odnieśli tylko na mistrzostwach w Rosji (2018), z których wrócili z brązowymi medalami.
Cztery lata temu w Katarze nie wyszli nawet z grupy. Teraz awans zagwarantowali sobie dopiero w ostatniej kolejce, a w meczu 1/16 finału z Senegalem rzutem na taśmę doprowadzili do dogrywki. To były trzy minuty, które wstrząsnęły piłkarzami z Afryki. Nadzieję Belgii dał Lukaku, a wyrównał Youri Tielemans.
Belgia – Senegal. Zdecydował rzut karny w dogrywce
W Belgów wstąpiły nowe siły. Teraz to oni złapali wiatr w żagle i zyskali przewagę mentalną. Przed ewentualnym konkursem jedenastek to miało ogromne znaczenie, ale karne nie były potrzebne, bo w końcówce dogrywki Lamine Camara przewrócił na ziemię Tielemansa i po obejrzeniu powtórki sędzia podyktował karnego dla Belgii. Do piłki podszedł sam poszkodowany, strzelił mocno i precyzyjnie i wysłał Senegal do domu.
Belgowie jeszcze w trakcie drugiej przerwy na wodę wyglądali na skłóconych i rozbitych, Tielemans wdał się w awanturę z Leandro Trossardem, ale potem to on dał przykład kolegom i został bohaterem. W poniedziałek Belgowie wrócą do Seattle, by powalczyć o ćwierćfinał z USA.