Nie wiadomo, co podziałało bardziej mobilizująco na Ronaldo: rozczarowujący występ w inauguracyjnym meczu z Demokratyczną Republiką Konga (1:1) czy strzeleckie popisy Leo Messiego, Kyliana Mbappe i Erlinga Haalanda.
Fakt jest taki, że już w szóstej minucie spotkania z Uzbekistanem 41-letni Cristiano doczekał się bramki na mistrzostwach w USA, stając się drugim najstarszym strzelcem w historii mundiali (starszy był tylko 42-letni Roger Milla) i pierwszym zawodnikiem, który trafiał w sześciu turniejach.
Cristiano Ronaldo wyprzedził Eusebio w klasyfikacji wszech czasów
Przy okazji Ronaldo pobił też inny rekord, do spółki z piłkarzem rywali Bekhrouzem Karimowem. Dzielą ich 22 lata i 183 dni, to największa różnica wieku między uczestnikami mundialowego meczu.
Portugalczyk pragnął udowodnić, że mimo upływającego wieku nadal może odgrywać ważną rolę w reprezentacji i nie jest jej hamulcowym. Gdy wykorzystał dośrodkowanie Joao Cancelo, uderzył z pierwszej piłki i trafił na 1:0, czuć było, że spadł mu ogromny kamień z serca.
To był jednak dopiero początek przedstawienia Cristiano. Rzut wolny pozwolił co prawda wykonać Nuno Mendesowi i ten zaskoczył przeciwników, którzy szykowali się na strzał gwiazdora z Madery. Ale niedługo później Ronaldo zamienił na bramkę podanie od Bruno Fernandesa.
To był jego dziesiąty gol. Wyprzedził tym samym w klasyfikacji wszech czasów swojego rodaka Eusebio i zrównał się m.in. z Grzegorzem Lato. Portugalczycy już do przerwy prowadzili 3:0 z Uzbekistanem, którego selekcjonerem od października jest Fabio Cannavaro, zdobywca Złotej Piłki 2006.
Dziewiąty gol samobójczy na mundialu
Uzbekistan odnosi sukcesy w futbolu młodzieżowym, ale na poziomie seniorskim dopiero debiutuje na salonach. Widać, że do najlepszych jeszcze sporo mu brakuje, choć ma w kadrze zawodników grających za granicą, m.in. Abdukodira Chusanowa, obrońcę Manchesteru City.
To jednak za mało, by myśleć o rywalizowaniu z takimi zespołami jak Portugalia, która mimo wysokiego prowadzenia wciąż naciskała i szukała czwartego gola. Niefortunnym strzelcem okazał się Chusanow, który w zamieszaniu w polu karnym wbił piłkę do własnej siatki. To już dziewiąte trafienie samobójcze na tym mundialu.
Portugalczycy byli nadal nienasyceni i w samej końcówce wynik podwyższył jeszcze Rafael Leao. Wygląda na to, że po słabym wejściu w turniej najgorsze mają już za sobą. Podkręcają tempo i mogą być groźni dla każdego, choć z wydawaniem takich opinii trzeba się wstrzymać do czasu, aż zmierzą się z przeciwnikami z wyższej półki.