Jeszcze pół roku temu mało kto o nich słyszał, a prawie nikt się nie interesował. Ot, kolejna ciekawostka mundialu, powiększonego do 48 zespołów. Po co zajmować sobie czas drużyną, która trafiła do grupy z Hiszpanią oraz Urugwajem i jest skazana na pożarcie?

Przecież jedyny piłkarz, którego kibice mogliby szerzej kojarzyć, czyli Ryan Mendes, ma już 36 lat i w Lille oraz Nottingham Forest grał niemal dziesięć lat temu. Kiedyś skaut Leicester przyjeżdżał oglądać do Le Havre właśnie Mendesa, a wyjechał z nazwiskiem Riyada Mahreza w notesie.

Republika Zielonego Przylądka z pierwszymi bramkami na mundialu

Mendes też nie mógł narzekać. Lille sprowadzało go jako następcę sprzedanego do Chelsea Edena Hazarda, ale to było dawno temu. Od tego czasu kapitan rewelacji mundialu wypisał się z poważnego futbolu, zwiedzając kluby z Turcji i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Po dwóch meczach w USA reprezentanci Republiki Zielonego Przylądka przestają być jednak anonimowi. Bramkarz Vozinha ma już 40 lat i wiadomo, że w wielkich klubach już nie zagra, nawet gdyby rozegrał na mistrzostwach świata jeszcze kilka takich meczów jak przeciwko Hiszpanii, kiedy nie dał się pokonać żadnej z wielkich gwiazd. Ma jednak swoje pięć minut, stał się rozpoznawalny, a o sprawie wizy dla jego matki pisały największe media.

Kibice reprezentacji Zielonego Przylądka zgodnie z amerykańskim prawem muszą złożyć 15 tysięcy dol. depozytu, zanim dostaną prawo wjazdu na terytorium USA. Ostatecznie sprawę udało się załatwić, a mama na żywo mogła zobaczyć, jak syn i koledzy wyrywają punkt kolejnemu potentatowi.

Czytaj więcej

Republika Zielonego Przylądka zadebiutuje na mundialu. Rekiny płyną do Ameryki

Bezbramkowy remis z Hiszpanią, chociaż był wielką niespodzianką, miał jeszcze taki scenariusz, jaki futbol czasami widzi: faworyt naciera, spycha słabeusza do narożnika, ale bramkarz ma swój dzień i ratuje bezcenny punkt. Spotkanie z Urugwajem (2:2) miało już jednak inny przebieg, to Dawid wyszedł na prowadzenie, Goliat musiał go ścigać, a kiedy wydawało się, że już dopadł ofiarę, to dostał drugi cios.

Najlepszy strzelec urodził się w Rotterdamie. Kto gra w reprezentacji Zielonego Przylądka?

Gole dla Wysp Zielonego Przylądka strzelali Kevin Pina i Helio Varela. Ten pierwszy gra w Rosji i pojechał tam wtedy, kiedy każdy, kto mógł, to jechał w drugą stronę. Kontrakt z FK Krasnodar podpisał we wrześniu 2022 r., a potem pomógł klubowi zdobyć pierwsze w historii mistrzostwo kraju. Varela na co dzień gra w Maccabi Tel Awiw, a przed startem turnieju miał do powiedzenia tyle, ile zawsze mówią piłkarze drużyn, uważanych za kopciuszki: „Będziemy walczyć i robić, co w naszej mocy”.

Co ciekawe, chociaż Republika Zielonego Przylądka ma już dwie bramki, to żadnej nie zdobył jej obecnie najlepszy strzelec Dailon Livramento. On akurat w reprezentacji gra od niedawna. Urodził się w Rotterdamie, tam uczył futbolu i grał, najpierw w Rodzie Kerkrade, a potem w MVV Maastricht. Stamtąd kupił go Hellas Werona i wypożyczył do portugalskiego średniaka Casa Pia.

Livramento gole strzelał jednak w najtrudniejszych meczach eliminacji. Wbił dwie bramki Angoli, potem jedną Kamerunowi i na koniec jeszcze jedną reprezentacji Eswatini i zbudował sobie pomnik na Wyspach Zielonego Przylądka.

Tak samo jak selekcjoner Bubista, czyli Pedro Leitao Brito. Reprezentacja afrykańskiego kraju jest wyjątkowa jeszcze pod tym względem, że nie prowadzi jej trener z zagranicy. Wszystko to zasługa pomysłowości i uporu miejscowych. A sen trwa.