Najciekawiej wygląda sytuacja w grupie B, w której o awans walczą jeszcze trzy drużyny. Przed rozpoczęciem eliminacji wydawało się, że to Włosi i Francuzi będą dyktować warunki. Jednak do gry o Euro włączyli się również Szkoci. Zespół Alexa McLeisha dwukrotnie poradził sobie z Francją, jest na drugim miejscu w tabeli i o jeden punkt wyprzedza swoich najbliższych przeciwników – Włochów. Szkoci ponieśli jednak w ubiegłym miesiącu porażkę z Gruzją, która mocno pokrzyżowała im plany.
Teraz czeka ich trudne zadanie. Muszą pokonać mistrzów świata, którzy mają w zanadrzu jeszcze spotkanie z Wyspami Owczymi i ze zdobyciem trzech punktów nie powinni mieć problemów. McLeish zdaje sobie sprawę, przed jak wielką szansą stoją jego zawodnicy. Na jego prośbę władze ligi przełożyły w ostatni weekend mecze z udziałem drużyn z Glasgow – Celticu i Rangers, aby piłkarze mogli lepiej przygotować się do pojedynku o być albo nie być.
W obozie Włochów panuje smutek po ostatnich wydarzeniach w lidze. Na znak żałoby po śmierci młodego kibica Lazio Rzym, zastrzelonego przez policjanta, piłkarze zagrają z czarnymi opaskami. – W ten sposób chcemy oddać mu hołd. Zwycięstwo zadedykujemy jego rodzinie – mówi Gianluigi Buffon, który wierzy, że już w sobotę będą świętować awans do Euro. Wygrana Włochów zapewni również awans Francuzom.
W bardzo trudnej sytuacji znajdują się Anglicy. Co prawda zajmują drugie miejsce w tabeli, mają dwa punkty przewagi nad Rosją, ale ich grupowi rywale rozegrali o jeden mecz mniej. Jeśli zespół Guusa Hiddinka pokona na wyjeździe Izrael, to Anglicy mistrzostwa obejrzą w telewizji, bo trudno przypuszczać, żeby Rosjanie w ostatnim spotkaniu przegrali lub zremisowali z Andorą. Kibice z Wysp Brytyjskich już od kilku miesięcy prowadzą kampanię przeciwko Steve’owi McClarenowi. Może on stać się pierwszym trenerem od czasów Grahama Taylora (jego zespół nie zakwalifikował się do mundialu w USA w 1994 roku), który nie wprowadzi drużyny do turnieju głównego.
McClarena broni Bobby Charlton. – To bardzo odpowiedzialny trener. Poza tym ma do dyspozycji najlepszych zawodników na świecie. Dlaczego w takim razie mielibyśmy nie awansować – zastanawia się Charlton i dodaje: – Jeśli będziemy myśleć tylko o złych rzeczach, nigdy nie osiągniemy celu. Problem w tym, że świetne występy piłkarzy w klubach nie zawsze przekładają się na taką samą grę w kadrze. Gdyby Anglicy nie pogubili punktów w pojedynkach z Macedonią i Izraelem, mogliby już przygotowywać się do wyjazdu do Austrii i Szwajcarii.