Reklama

Nie pozwolę się kopać

Rozmowa z Janem Wosiem, pomocnikiem i kapitanem Odry Wodzisław

Rz: Po meczu z Widzewem puściły panu nerwy. Przed kamerami Canal+ powiedział pan o Mariuszu Podgórskim, cytuję: „Wiem, że Widzewowi są potrzebne punkty, ale nam też! Sędzia nas okradł. Mam w d... tego pana”. Powtórzyłby pan to teraz, gdy emocje opadły?

Jan Woś:

Oczywiście, może rezygnując z jednego słowa, bo jednak dzieci słuchały. Ale przesłania nie zmieniłbym ani na jotę, powtórki telewizyjne tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że mam rację.

Rzut karny na pewno się Widzewowi nie należał, dla Odry powinien być, ale to nie było ze strony sędziego oszustwo, tylko zwykła nieudolność.

Ja w czasie meczu miałem wrażenie, że robił to celowo. Jestem w stanie zrozumieć, że pomylił się przy karnym dla Widzewa, choć dwie sytuacje wcześniej mówiłem mu, żeby dał żółtą kartkę Maćkowi Kowalczykowi, bo on ciągle się przewraca. Sędzia nie dał, ale myślałem, że przynajmniej będzie wyczulony na to, co się dzieje. Okazało się, że był wyczulony, ale w drugą stronę. Niech mu będzie, to jeszcze jestem w stanie wytłumaczyć nieudolnością. Dla mnie największym skandalem jest, że potem nie dał karnego nam, choć patrzył z dziesięciu metrów, jak Szeliga powala Sochę. Ludzie z trybun widzieli, że jest faul, rozmawiałem o tym po meczu z Wojciechem Łazarkiem i Bogusławem Kaczmarek. A sędzia niczego nie zauważył.

Reklama
Reklama

Przegraliście jednak przede wszystkim przez swoje błędy...

Tak było, ale chodzi o zasady: ten sędzia nie podejmował z nami żadnej dyskusji, traktował nas jak powietrze. Nie wiem, dlaczego akurat jemu powierzono mecz, który może decydować o spadku. Gdybyśmy wczoraj wygrali, bylibyśmy niemal pewni utrzymania, a teraz jest niewesoło. Jeszcze nigdy nie byłem tak zdenerwowany, sam się zgłosiłem do reportera Canal +, żeby właśnie mnie przepytał.

Kara za to może być wysoka.

Trudno, nie byłem w stanie przejść obok tego obojętnie, nie można pozwalać się kopać. Dostaję zresztą od soboty esemesy od kolegów z innych drużyn, że jak mi Wydział Dyscypliny da karę, to złożą się na nią, bo walczymy we wspólnej sprawie. Trochę się nawet w szatni śmiejemy, że dziś wszyscy piszą, a potem zostanę sam.

Piłka nożna
Irańskie piłkarki wracają do kraju. Koniec śledzonej przez świat podróży
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Piłka nożna
Senegal po dwóch miesiącach „przegrał” wygrany finał. Maroko mistrzem Afryki
Piłka nożna
Liga Mistrzów. W Lizbonie wierzą w cuda, Real i PSG pokazały moc
Piłka nożna
Afera bukmacherska w polskim futbolu. Dlaczego piłkarze nie mogą się czuć bezkarni
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama