Reklama

Jestem zaskoczony i zły, FIFA na pewno zainteresuje się tą sprawą

Już trzeci raz przerabiam coś takiego, nasi pracownicy biegają w popłochu, nie wiedząc, co robić – mówi „Rz” prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej

Wie pan, dlaczego ministerstwo wprowadziło do związku kuratora?

Michał Listkiewicz:

– Jestem tym kompletnie zaskoczony. Mieliśmy kilka kontroli, ale poza jakimiś drobiazgami niczego nam nie wytknięto. Mam poczucie, że wszystkie decyzje, jakie zapadają w PZPN, podejmowane są z poszanowaniem prawa. Widocznie jednak trybunał miał jakieś powody do ustanowienia kuratora i jeśli jest podstawa prawna, trzeba ją respektować. Ale czy jest, będą sprawdzali prawnicy.

Trybunał Arbitrażowy przy PKOl podjął decyzję, ale wniosek złożył minister sportu.

I to mnie dziwi. Stosunki PZPN z Ministerstwem Sportu są bardzo dobre, moje z ministrem Mirosławem Drzewieckim również. Bardzo dobrze układa się nam współpraca, zwłaszcza przy przygotowaniach do Euro 2012. Wcześniej od ministra nie słyszałem żadnych ostrzeżeń. O ile wiem, jego wniosek został złożony do trybunału w piątek, a rozpatrzono go w poniedziałek, więc bardzo szybko.

Reklama
Reklama

Dlaczego w takim tempie? Czy dzieje się coś szczególnego?

Nie mam zielonego pojęcia. W piątek przed południem Polska i Ukraina otrzymały w Bordeaux zapewnienie UEFA, że mistrzostwa Europy na pewno odbędą się w naszych krajach. 30 września upływał termin zgłaszania kandydatów na prezesa PZPN. Może to też miało jakieś znaczenie. Teraz już nie ma, bo usłyszałem od kuratora, że walne zgromadzenie PZPN w przewidzianym terminie 30 października się nie odbędzie.

Przyszedł do siedziby związku Robert Zawłocki i co panu powiedział?

Przedstawił pismo, z którego wynikało, że ma pełnomocnictwa. Nie wyczytałem tam jednak powodów objęcia przez niego funkcji. Rozmawialiśmy normalnie, jak kulturalni ludzie. Obyło się bez emocji. Znam zresztą pana Zawłockiego z czasów, kiedy pracował w Wydziale Dyscypliny i jeździł do FIFA pod rządami innego kuratora, kiedy ministrem sportu był Tomasz Lipiec. Usłyszałem, że ja i Adam Olkowicz możemy pracować jak dotychczas przy organizacji Euro 2012. Poprosiłem, żeby kurator nie ingerował w sprawy reprezentacji. To przecież nienormalna sytuacja – godzinę wcześniej rozmawiałem z Leo Beenhakkerem, który dzisiaj poda skład kadry na mecze eliminacyjne z Czechami i Słowacją, po czym spada na nas wszystkich coś takiego. Usłyszałem od pana Zawłockiego, że Leo Beenhakker może być spokojny o swoją posadę.

A inni pracownicy związku?

Tego nie wiem. Ja już trzeci raz przerabiam coś takiego. Za każdym razem pracownicy biegają w popłochu, nie wiedząc, co mają robić.

Reklama
Reklama

Rozmawiał pan o tej sytuacji z ministrem Drzewieckim?

Rozmawialiśmy telefonicznie. Poprosiłem go o rozwagę, bo nikt by nie chciał, żeby Bordeaux zamieniło się w nasze Waterloo. FIFA na pewno zainteresuje się sprawą. Ja koncentruję się już tylko na przygotowaniach Polski do Euro, prezesem PZPN zostanie ktoś inny. Nie chciałbym znowu gasić pożarów w Zurychu i kolejny raz przekonywać Seppa Blattera, że damy sobie radę ze swoimi kłopotami. Nie rozumiem tego wszystkiego, dziwię się, a w dodatku jestem zły, bo ktoś mi popsuł imieniny.

Piłka nożna
Ekstraklasa. Hit w Warszawie na remis, Legia dalej balansuje na krawędzi utrzymania
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Bank Pekao przyjął Plan Dekarbonizacji
Piłka nożna
Czas na baraże. Czy Robert Lewandowski zagra jeszcze na mundialu?
Piłka nożna
Jan Urban ogłosił powołania na baraże. Jest Oskar Pietuszewski
Piłka nożna
Dramatyczny mecz Lecha z Szachtarem w Krakowie. Dogrywka pechowo wypadła z rąk
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama