Najpierw, w sobotnie popołudnie, do siatki trafił Stępiński. Dla byłego napastnika Widzewa i Ruchu Chorzów był to szósty gol w sezonie, a jego klub, ostatnie w tabeli Chievo Werona, zremisował 2:2 na wyjeździe z Empoli – inną broniącą się przed spadkiem drużyną.
W zespole gości 83 minuty grał Paweł Jaroszyński, został ukarany żółtą kartką, a w Empoli znów zabrakło bramkarza Bartosza Drągowskiego, który zimą zdecydował się na wypożyczenie z Fiorentiny, mając nadzieję na regularną grę. Jak na razie nadzieje są płonne.
Kilka godzin później na listę strzelców wpisał się Milik. Napoli podejmowało u siebie Sampdorię i chociaż było zespołem lepszym, to jednak goście bronili się rozsądnie i skutecznie.
Spora w tym zasługa Bartosza Bereszyńskiego. To jego stroną co i rusz próbowali przedostać się pod bramkę gości zawodnicy Carlo Ancelottiego – być może również dlatego, że na tę stronę zagrywał często Piotr Zieliński, odpowiedzialny za budowę ataków gospodarzy.
Gdy jednak w końcu Napoli po raz pierwszy w meczu ruszyło przeciwległą flanką, to od razu zabójczo skutecznie: José Callejón dograł mocnym płaskim podaniem piłkę do Milika, a Polak dostawił nogę i wyprowadził wicemistrzów Włoch na prowadzenie. 70 sekund później znów podawał Hiszpan, a tym razem gola zdobył Lorenzo Insigne.
Dla Milika było to trafienie numer 12. Mógł mieć 13. gola i tym samym chociaż chwilowo dogonić Krzysztofa Piątka (Milan grał z Romą po zamknięciu gazety). W doliczonym czasie gry Napoli dostało rzut karny. Polak wziął piłkę w ręce, ustawił ją na 11. metrze, ale po krótkiej rozmowie z Nikolą Maksimoviciem zrezygnował. Włoskie media pisały później, że była to decyzja Ancelottiego, który poprosił Polaka, aby odstąpił rzut karny Simone Verdiemu. Ale 12 trafień Milika to już i tak więcej niż w dwóch poprzednich sezonach w Neapolu naznaczonych zerwaniem więzadeł w lewej i prawej nodze. To także drugi najlepszy wynik Milika w karierze. Ale do poprawienia życiowego rekordu jeszcze sporo brakuje. W sezonie 2015/2016 strzelił 21 ligowych bramek w barwach Ajaksu i w dużej mierze dzięki nim zapracował na transfer do stolicy Kampanii.
Trafienia Milika i Stępińskiego oznaczają, że w tym sezonie Serie A tylko w trzech kolejkach nie trafiał żaden Polak. W pozostałych (a w weekend rozegrano kolejkę numer 22) za każdym razem przynajmniej jeden Polak był wśród strzelców. Więcej goli od biało-czerwonych (37) zdobyli w tym sezonie tylko Włosi i Argentyńczycy.
W Niemczech na listę strzelców tym razem nie wpisał się Robert Lewandowski, a Bayern niespodziewanie przegrał aż 1:3 z Bayerem Leverkusen. Borussia Dortmund tylko zremisowała 1:1 z Eintrachtem Frankfurt (90 minut Łukasza Piszczka), a mimo to powiększyła przewagę nad monachijczykami do siedmiu punktów. Wiele wskazuje na to, że klub z Zagłębia Ruhry w końcu przerwie trwającą sześć lat hegemonię Bayernu.