Reklama

Manchester: koszmar Szczęsnego

Arsenal przegrał w Manchesterze z City 3:6. Bayern ucieka Borussii i zostaje mistrzem jesieni w Bundeslidze. Bramka Łukasza Piszczka.

Arsene Wenger zapraszał kibiców na piękny mecz i się nie pomylił. Kiedy spotykają się dwie drużyny niebrzydzące się atakiem, można liczyć na piłkarski spektakl. Arsenal do soboty zdobył w Premiership najwięcej punktów na wyjazdach, ale zderzenia z maszyną Manuela Pellegriniego nie wytrzymał. Podobnie jak kilka dni wcześniej Bayern w Lidze Mistrzów.

Arsenal rozsypał się po czwartym straconym golu, przy stanie 2:4. Wojciech Szczęsny puścił aż sześć bramek (w 15 poprzednich meczach tylko 11), ale trudno mieć do niego pretensje.

Przy pierwszym golu Laurent Koscielny nie upilnował Sergia Aguero i Argentyńczyk po dośrodkowaniu z rzutu rożnego uderzył efektownie z woleja, przy drugim francuski obrońca nie zdążył zablokować Alvaro Negredo i w dodatku doznał kontuzji.

Trzecia bramka padła po kolejnym błędzie kolegów Polaka i pięknym strzale Fernandinho, czwartą zdobył z bliska David Silva. Przy piątej Fernandinho zabawił się z obrońcami, a wynik w doliczonym czasie ustalił Yaya Toure, wykorzystując jedenastkę za faul Szczęsnego na Jamesie Milnerze.

Arsenal jeszcze przed świętami może stracić pozycję lidera w Premiership

Reklama
Reklama

Wróciły koszmary. Dwa lata temu Manchester United wbił Polakowi aż osiem goli, a Arsenal przegrał na Old Trafford 2:8. – To był zły dzień – nie ukrywał po porażce z City Wenger, ale dodał: – Równie dobrze sami mogliśmy strzelić sześć bramek, ale popełniliśmy zbyt dużo prostych błędów. Już przed meczem mówiłem, że nie będę szukał wymówek, ale trzeba wziąć pod uwagę, jak mało czasu mieliśmy po spotkaniu z Napoli na odpoczynek. Wróciliśmy z Włoch dopiero w czwartek rano, a już w sobotnie popołudnie musieliśmy grać w Manchesterze.

Arsenal ma już tylko dwa punkty przewagi nad Liverpoolem (5:0 z Tottenhamem) i Chelsea (2:1 z Crystal Palace), jeszcze przed świętami może stracić pozycję lidera. Z Chelsea zmierzy się w następny poniedziałek, dzień przed Wigilią.

Borussii Dortmund odjeżdża srebrna patera. Po zremisowanym 2:2 wyjazdowym meczu z Hoffenheim traci już 12 punktów do Bayernu (3:1 z Hamburgerem SV). W Niemczech do rozegrania przed zimową przerwą została jeszcze jedna kolejka, ale piłkarze Pepa Guardioli będą w tym czasie walczyć w Maroku o klubowe mistrzostwo świata. W półfinale turnieju zagrają jutro z Evergrande Kanton, najlepszym zespołem Chin i całej Azji prowadzonym przez Marcello Lippiego. Finał w sobotę.

Borussię przed porażką z Hoffenheim uratował Łukasz Piszczek, wykorzystując dośrodkowanie Nuriego Sahina. Pierwszy strzał głową Polaka bramkarz obronił, ale przy dobitce był już bez szans. „Ruhr Nachrichten" ocenił Piszczka, Roberta Lewandowskiego (asysta przy golu Pierre'a Emericka Aubameyanga) i Marca Reusa najwyżej w drużynie – na 2,5, Jakuba Błaszczykowskiego na 4,5.

W Hiszpanii Barcelona znów ucieka Realowi. Pokonała 2:1 Villarreal po dwóch bramkach Neymara, a Królewscy tylko zremisowali 2:2 z broniącą się przed spadkiem Osasuną, grając całą drugą połowę w dziesięciu. – Ciężko mi zrozumieć, dlaczego Sergio Ramos dostał pierwszą żółtą kartkę (drugą za uderzenie łokciem rywala) – przyznał Carlo Ancelotti. – Trudno też mi wytłumaczyć, dlaczego zaczęliśmy grać lepiej dopiero w osłabieniu i gdy przegrywaliśmy 0:2.

Real miał również żal do arbitra, że nie podyktował jedenastki za faul na Luce Modriciu. Do Barcelony traci pięć punktów.

Piłka nożna
Irańskie piłkarki wracają do kraju. Koniec śledzonej przez świat podróży
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Piłka nożna
Senegal po dwóch miesiącach „przegrał” wygrany finał. Maroko mistrzem Afryki
Piłka nożna
Liga Mistrzów. W Lizbonie wierzą w cuda, Real i PSG pokazały moc
Piłka nożna
Afera bukmacherska w polskim futbolu. Dlaczego piłkarze nie mogą się czuć bezkarni
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama